Polska poezja

Wiersze po polsku


Wiersz Śnigrobek

Kiedy las od ukąszeń zmór drzewnych pożółciał,
Śnigrobek, błękitnawo zapatrzony w paproć –
Wędrownie się zazłocił – z dali w dal – po dwakroć,
Aż się wsnuł do krainy półduchów i półciał.

Tam ukochał przestwornie mgłę – nierozeznawkę,
Co się na wznak – uśmiecha, a na klęczkach – ginie,
Albo się uwysmukla – podobna dziewczynie,
Która los w snach zgubiła, jak pusta zabawkę.

Mgła rzekła: „Ust mych przyszłość – z bzu się nie wyzwoli!
Prócz deszczu – nie mam w kwiatach innego dorobku…
kochaj mnie w mej pośmiertnej za grobem niedoli,
Bom bez niej – nie ta sama… Sprawdź mój czar, Śnigrobku!” –

I rzekł na to Śnigrobek: Niech nicość nam sprzyja!
Tak mi modro, dziś z tobą!… Łzy – oddaj aniołom.
Wszelka radość jest w końcu tyleż, co niczyja…
W urojonych ogrodach znajdź mnie i oszołom!” –

Szołomiła mu usta, obłąkała ręce
A on tulił cud chwiejny i czar jej nieścisły –
I patrzał w zakochane mglistości dziewczęce,
Gdzie obok żądzy śmierci – wrą pieszczot domysły.

I ginąc od nadmiaru mgły w czujnym objęciu
Wpośród złotawych przyćmień i błękitnych zadym –
Skonał wreszcie – posłuszny temu wniebowzięciu,
Które przez sen zawdzięczał – fioletom bladym.

Czas się włóczył po drzewach. Noc przyszła – żałobna.
Cienie wszystkich umarłych – ubożuchno szare –
Pochowały Śmigrobka na wieczną niewiarę –
We wszystkich grobach naraz i w każdym – z osobna.

Mgła mu w trumnę skrzystego nawrzucała nieba,
A wszechświat, co już stał się czymś w rodzaju mitu –
Ożywiony pogrzebem – pomyślał co trzeba
Zmienić cel nieistnienia i miejsce – niebytu.

Więc – choć ktoś go do mgławic i dróg mlecznych przykuł –
On, wstrząsając łańcuchy przeznaczeń bez treści –
Śnił, że w drogę wyrusza, jak rdzawy wehikuł,
Zbłąkany w złotym wnętrzu zamierzchłej powieści.


Wiersz Śnigrobek - Bolesław Leśmian