Polska poezja

Wiersze po polsku


Wiersz Bliscy

1

Tu, gdzie im krótszy czas, tym lepiej skrywa
Szybkość swą, ważność i miarę,
A człowiek ledwo rzec może, że bywa
Zdrowych lat kilka… lub parę –

2

Ludzie? – znikomość tę? – czy mieli siły
Wziąść za coś więcej niż plagę?…
Choć krzyż sam, waląc się na grobie, zgniły,
Razem traci kształt i wagę!

3

Jakby się nieme rzeczy też siliły
Nieustannymi jękami
Przedłużać nicość swą i zlepiać pyły
Łzą – aż i łza się wyplami.

4

Więc gdy na chustki ostatniej już brzegu
Łzy ślad spełznie swym ostatkiem;
Więc gdy ostatni z przyjaciół szeregu
Wspomni Cię już, już przypadkiem –

5

Wtedy – o! wtedy – myśl i życia wątek,

I ślad dramatyczny bytu

Twego, w swój wtóry wnikłszy od-początek,

Zbudzi się Tobą do sytu.

6

Bo teraz wszędzie jeszcze Twoje nie ja

Obejmać musisz sumieniem;
I nie Twój jesteś rozum i nadzieja,
I jesteś Twoim zwątpieniem!

7

Lecz i tu ludzi trzy widziałem sfery,

Trzy obcowania ich strony:
Jedni, co znają Cię, jak się litery
Zna – pókiś ku nim zwrócony…

8

I póki twarzą w twarz przestajesz z niemi,
Zaś – ani chwilę już potem;
Tak kły pszeniczne ruszają się z ziemi,
Wyzieleniając, za grzmotem…

9

Drudzy – mniej żądni oblicza i gestu,
Mniej osobistej poręki,

Bo życie cale pamiętni, jak Chrzęstu,
Tych, których dotknęli ręki.

10

I trzeci wreszcie – – rzadcy niesłychanie,
Co, choćbyś umarł od wieku,
Weszli w poufne z Tobą obcowanie.
Jak – siedzący człek przy człeku.

11

– – A którzy znikną z elektrą Twej siły
Lub znajdą się w życia składni,
A których czekać u swojej mogiły
Będziesz? – –

– ja, nie chcę… sam zgadnij.


Wiersz Bliscy - Cyprian Kamil Norwid