PoleTopole, topole, topole i zryte rowami pole, koń gniady, kopyta do góry, topole, topole i chmury, i przybłąkała się wierzba, w chustce kraciastej baba przeszła, potem szły dęby, olchy, dalej i dalej, i szli żołnierze polscy, poumierali. Podobne wiersze:Wyjdę na pole, postoję Mniejsza o to Pole niczyje Budzenie się poranku Baśń o rudobrodym koźle Polska Baba Ballada o wisielcach Morskie Oko 17 IX Wzlot Wzlot “Wzlot” Robotnicy Melancholia Panom uwaga VIII – Krzysztof Kamil Baczynski – Narzeczona Ballady i romanse Biesy Przykucnęły wierzby za obejściem