Jak kozioł
Nie skarż się że mrok ciebie jak kozioł zaskoczył
Skoro rośnie świetlik co przemywa oczy
Nie nudź – biedne płuca nasze
Bo w pobliżu ślaz dziki co łagodzi kaszel
Z pięcioma płatkami na krótkim ogonku
Zawstydzony jak uczeń co przyszedł po dzwonku
Nie męcz że świat szary. Rybitwa wieczorem
Biegnie w czarnej czapce nad czerwonym dziobem
Nie bój się że miłość nadciąga jak burza
Skoro Bóg ci anioła wynajął za stróża
1995