Polska poezja

Wiersze po polsku


Wiersz Moja ty grzeszna

Moja ty grzeszna i bez winy,

Moja ty lilio nad bagniskiem,

Cudze uściski jak cekiny

Pozdejmowałaś przy mnie wszystkie.

I znowu oczy masz dziecięce,

Których cień żaden nie przesłania.

A ja się czuję potępieńcem

W obliczu twego nieskalania.

Czyż tak znużona twoja dusza,

Że już pokutą się zaprząta

I do wierności się przymusza

Jak do wędzideł i chomąta?

Dlaczego wstydem dzień nasyca,

Gdy nowe pieszczotami karmią?

Dlaczego jabłek z drzewa życia

Nie pozwolono rwać za darmo?

Czy na wygnaniu ci sił starczy,

By na kamieniach rodzić synów

Tutaj, gdzie od miłości starszy

Jest mozół, a chleb od bursztynów?

Pójdziesz? Klejnoty weź przynajmniej

Ze sobą, nie zgub ni okrucha.

A uprząż moją sama na mnie

Narzucisz jak na kłapoucha.

I będziesz jechać na człapaku

Po ścieżkach stromych i ciernistych

I strzelać do niebieskich ptaków

Dwojgiem swych ślepi pozłocistych.

A ja cię będę czcił i pragnął

Za to, że śmiałej twej istoty

Nie pokalało ani bagno,

Ni nuda wymuszonej cnoty.

Za to, żeś z paszczy węża wzięła

I mnie do rąk podała owoc,

W którym był sen i radość dzieła

I dzień jutrzejszy z twarzą nową.

Przełożył z ukraińskiego
Jerzy Litwiniuk


Wiersz Moja ty grzeszna - Dmytro Pawłyczko
 »