Wiersz A kiedy mi przyjdzie zagrać

A kiedy mi przyjdzie zagrać

W polu dziewczynie,

– Da dana!

W polu dziewczynie,

Wykręcę ja fujareczkę

W tej wodnej trzcinie,

– Da dana!

W tej wodnej trzcinie.

Bo ta trzcina się ugina

Za wiatru wianiem;

Nie inaksza i dziewczyna

Z swoim kochaniem…

Wprawiłaby jasne słonko

W szybkę u chaty,

Wyglądałaby, czy jedzie

Do niej bogaty!

A kiedy mi przyjdzie zagrać

Na cudzym progu,

– Da dana!

Na cudzym progu,

Wykręcę ja fujareczkę

W tym ostrym głogu,

– Da dana!

W tym ostrym głogu!

Będziesz śpiewać mi przy sercu

Gorzkimi łzami,

Aż poleci głos żałosny

Tymi łanami…

Chodzi krzywda popod lasem,

Po jarach chodzi,

Nikt nie zgadnie, co za czasem

Złe ziarno zrodzi…

A kiedy mi przyjdzie zagrać

W tym pańskim dworze,

– Da dana!

W tym pańskim dworze,

Wykręcę ja fujareczkę

W najgęstszym borze,

– Da dana!

W najgęstszym borze!

Pamiętają stare drzewa

Tę czarną dolę,

Co tu przeszła przez te chaty

I przez to pole…

Rozśpiewająż się piosenki

W jęki i płacze,

Aż ściemnieją złote miody,

Białe kołacze…

A kiedy mi przyjdzie zagrać

Tej nocce śpiącej,

– Da dana!

Tej nocce śpiącej,

Wykręcę ja fujareczkę

Z wierzby płaczącej,

– Da dana!

Z wierzby płaczącej…

Oj, polecąż z niej piosenki

Jako ptaszkowie,

Oj, rozniosą ciche szumy

W one j dąbrowie…

Ni ja roli, ni ja chaty,

Nędzny koniucha,

Nocka tylko patrzy na mnie –

I pieśni słucha…

Wiersz A kiedy mi przyjdzie zagrać