Polska poezja

Wiersze po polsku

Wiersz Alchemia Słowa

ALCHEMIA SŁOWA

Z dala od trzody, ptaków, wieśniaków urody,
Cóż to piłem na klęczkach, z wrzosami przy twarzy,
Dokoła mając świeżej leszczyny ustronie,
W południa zielonym i ciepłym oparze?

Cóż z młodziutkiej Oazy chłonąć mogłem wody,
– Nieme wiązy, darń nagą, niebo w chmur zasłonie! –
Pić w żółtych tykwach, z dala od błogiej zagrody?
Złoty likwor, z którego pot bije na skroni.

Zdawałem się gospody podejrzanym godłem.
– Nawałnica pognała przez niebo. Z wieczora
Nikły w dziewiczych piaskach leśne wody chłodne,
Boży wiatr sople lodu ciskał na bajora;

Płakałem, widząc złoto – ale pić nie mogłem.


1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars (1 votes, average: 5,00 out of 5)

Wiersz Alchemia Słowa - Arthur Rimbaud