Polska poezja

Wiersze po polsku


Wiersz #4

Napełniając swe zwięzłe &; rozkoszne ciało
paprykarzem kurczęcym, popatrzyła na mnie
dwa razy.
Omdlewając z zainteresowania, odwzajemniłem się
wygłodniale. Wyłącznie obecność jej męża &; 4 innych osób
powstrzymywała mnie od rzucenia się na nią

albo przynajmniej do jej drobnych stóp, z okrzykiem:
” Jesteś najrajcowniejszą dupcią, jaką olśnione źrenice Henry’ ego
oglądały od wielu mrocznych lat,
moja Świetlana Świetności „. Dłubałem dalej (zrozpaczony) w moim
spumoni. – Sir Bones: nima sprawy; tutej,
znaczy na świecie, dziewuchów z apetytem – jak mrówków.

– Brunetka, latynoska cera, oczy jak brylanty,
spuszczone… Ten ciamajda przy jej niewiarygodnościach… Jakie
mogą być te cudeńka, na których przysiadła na krześle?
Restauracyjny szum. Równie dobrze mogłaby być na Marsie.
Gdzie zawaliłem sprawę? Na Henry’ ego powinien być jakiś paragraf.
– Mr. Bones: a jak, pewnie, że jest.

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars (No Ratings Yet)
Loading...

Wiersz #4 - Berryman John
« 
 »