Polska poezja

Wiersze po polsku


Wiersz #67

Nie operuję często. A kiedy to robię,
ludzie nic tylko obserwują.
Pielęgniarki są pod wrażeniem. Bledną.
Pacjent ożywa, czy jakoś tak.
Nie robię tego częściej, bo( cytuję ):
trzeba to życie jakoś przegrać-

z powodu żony i syna – jakoś się nie utrzymać.
– Mr Bones: no to sie wie.
To oni za te operacje dziękują panu, nie?
nie płacą – Właśnie.
Rzadko tak dobrze mnie pan rozumiał.
A na dobitkę jest pewien kłopot ze światłem:

Muszę w zupełnej ciemności przeprowadzać
nadzwyczaj subtelne operacje
na samym sobie.
– Mr Bones: przerażasz mie pan.
I dziwić się że nie płacą. To trza będzie umierać?
– Drogi
mój, poszło dobrze. Jeszcze nie teraz.


Wiersz #67 - Berryman John