Polska poezja

Wiersze po polsku


Wiersz #28

Linia śniegu

Było mokro, biało, dmuchało i gdzie jestem
nie wiemy. Było ciemno i nagle
nie jest.
Gdyby ten szczekający przyszedł. Do jedzenia nic
nie ma. Jestem dziwnie zmęczona.
I sama też.

Gdyby tylko przyszedł ten dziwny, co ma mniej nóg
znów powtarzałabym swoje modły, wargami.
Gdzie jego dźwięki, które tak kochałam?
Mogą nadejść ci straszni; trudno powiedzieć.
Szczekający czasem ukąsi mnie, ale jakoś czuję
że jest po mojej stronie.

Jestem zbyt sama. Nie widzę kresu. Gdybyśmy choć mogły
razem biec, już byłoby lepiej. Jestem głodna.
Słońce nie jest ciepłe.
Coś niedobrego dzieje się ze mną.
Gdybym wszystko miała zacząć od nowa
nie zaczęłabym.


Wiersz #28 - Berryman John