Polska poezja

Wiersze po polsku


Wiersz Wróżenie

Wszystkie linie zagłębiają się w dolinie dłoni

W małej jamie gdzie bije źródełko losu

Oto linia życia Patrzcie przebiega jak strzała

Widnokrąg pięciu palców rozjaśniony potokiem

Który rwie naprzód obalając przeszkody

I nie ma nic piękniejszego nic potężniejszego

Niż to dążenie naprzód

Jakże bezradna jest przy niej linia wierności

Jak okrzyk nocą jak rzeka pustyni

Poczęta w piasku i ginąca w piasku

Może głębiej pod skórą przedłuża się ona

Rozgarnia tkankę mięśni i wchodzi w arterię

Byśmy spotykać mogli nocą swoich zmarłych

We wnętrzu gdzie się toczy wspomnienie i krew

W sztolniach studniach komorach

Pełnych ciemnych imion

Tego wzgórza nie było – przecież dobrze pamiętam

Tam było gniazdo czułości tak krągłe jak gdyby

Ołowiu łza gorąca upadła na rękę

Pamiętam przecież włosy pamiętam cień policzka

Kruche palce i ciężar śpiącej głowy

Kto zburzył gniazdo Kto usypał

Kopiec obojętności którego nie było

Po co przyciskasz dłoń do oczu

Wróżbę stawiamy Kogo pytasz


Wiersz Wróżenie - Zbigniew Herbert