Polska poezja

Wiersze po polsku


Wiersz Pierwszy dzień wieczności

Nie było mnie i teraz też nie jestem w stanie

Stwierdzić wyraźnie, że wyraźnie jestem.

Ten samobójczy tydzień oto owocuje.

Ty zaprzyj jaźni się ze mną.

Nie było mnie i martwa powłoka zasiadła

Za stołem, wodę sobie puściła do kąpieli.

Trzeba wymienić szyfry, już zbyt wiele razy

Klucz wymieniałem. Zaprzyj jaźni się.

Wyspa się nie nazywa, nie ma flory, fauny,

Słodkiej i gorzkiej wody, żadnych właściwości,

Żadnej własności. W środek wbiłem patyk,

Tu centrum, tam obrzeża, wschodzę i zachodzę,

Żywię i bronię, może jest wzburzone,

Wzmożona czujność, nocą,

Dniem, nigdy już

I dotąd dotąd.


Wiersz Pierwszy dzień wieczności - Marcin Świetlicki