Polska poezja

Wiersze po polsku


Wiersz Jeden przystanek do końca

Wiszę

Na jednym gwoździu

Słonce pali mi serce

Jestem

Spokrewniony z wężem

Boje się wodospadów

Boje się

Kobiet i zielonych ścian

Smutek ścieka ze mnie jak krople wody

Po ścianach półzatrutej studni,

Zdaje sobie sprawę za praktycznie moje szanse

Ograniczają się do zera –

Jestem podobny do robaka znalezionego po włączeniu światła

O 3 nad ranem w łazience

Miłość ma usta zatkane szmatą,

Szczęśliwe obrazy

Zamieniają się w spinacze, wiesz o co

Mi chodzi dobrze wiesz,

Kiedy już zrozumiesz jak to się dzieje (musisz

Zrozumieć

Ze

Większość rzeczy po prostu

Nie wychodzi, próbujesz

Je zatrzymać

I kiedy myślisz już ze wiesz

Jak to robić, zauważasz

Ze jesteś stary) – kiedy już to zrozumiesz

Wystarczy byś sparzył się 2 czy 3 razy

A wypchają cię czymś i odłożą na półkę,

Dobrze jest uświadomić to sobie –

Przestań tak się pieprzyć z

Wymyślaniem błyskotliwych ripost, wyluzuj się –

I tak jesteś skończony, tak

Samo jak ja. i nie ma się czego

Wstydzić. mogę wejść do każdej knajpy:

Zamówić whisky z woda,

Zapłacić,

Trzymać szklankę w dłoni,

Oni nie wiedza nic a nic

O tobie albo o mnie,

Będą tylko gadać o piłce albo

Pogodzie albo kryzysie energetycznym,

Nasze dłonie podniosą wtedy szklankę,

Będziemy obserwować własne odbicia w lustrze

I pić do dna –

Jane, Barbara, Frances, Linda, Liza, Stella,

Brązowy skórzany pantofel ojca

Przewrócony w łazience,

Bezimienne zdechle psy,

Jutrzejsza gazeta,

Wrzątek wylewający się z termy w

Czwartkowe popołudnie parzy ci rękę

Aż do łokcia, nie jesteś nawet

Zły ze cię boli,

Śmiejesz się z tych co wygrywają

Śmiejesz się z faceta który pieprzył twoja dziewczynę

Kiedy byłeś schlany albo kiedy gdzieś wyjechałeś

Śmiejesz się z niej, ze mu dala.

Na mętnym wietrze

Wyją róże,

Powiedzieliśmy

Co było do powiedzenia, czas

Wysiadać, kusi mnie jeszcze

By powiedzieć

Ze cokolwiek będą o mnie mówić

Nigdy niczego nikomu nie

Miałem za źle.

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars (No Ratings Yet)
Loading...

Wiersz Jeden przystanek do końca - Charles Bukowski