Polska poezja

Wiersze po polsku


Wiersz Dzwonki sanek

Szczelnie dziś okna przysłoniłem w domu –
Nie chcę, by zajrzał kto do mego wnętrza:
Cisza w nim teraz włada przenajświętsza,
Jej tajemnicy nie zdradzę nikomu.

Żali szczęśliwsza godzina być może

Nad tę samotność, której siła żywa

Gdzieś w ponadziemski przestwór nas porywa

I w bezgranicznym zatapia przestworze?

Zdarzyła mi się przecież chwilka jedna,
Że, gdym usłyszał bujne dzwonki sanek,
Mknących po mrozie, jakaś moc bezwiedna

Do przysłoniętych pchnęła mnie firanek.
Alem się oparł: po cóż księżyc złoty
Miałby się chyłkiem zaśmiać z mej tęsknoty.

Wiersz Dzwonki sanek - Jan Kasprowicz