Polska poezja

Wiersze po polsku


Wiersz 0 p u s z e r o

1

Jestem olbrzymi ten ta to

Z pedantycznego regimentu

Łodyga ozonu prima qua

Anonim jednego procentu.

Jestem p. o. i p. p. tyt.

Puzon bez dziury i bez twarzy

Ogromny zaprzęg herkulesa

Lewa noga prawych kucharzy.

Jestem długim dożywociem

Dwunastym zmysłem od jajnika.

Summa summarum augustyna

Co w gumiaczkowej kurtce fika.

2

Wyciąga ze swej czarnej trumny

Trumnę za trumną i po trumnie.

On płacze przodem a nie tyłem

I w kir owija się rozumnie.

Na wpół dyrygent wpół czarownik

Wybija takt alpejskim kijem

Dla zegarowej tarczy czapki

I spada z kozła na łeb na szyję.

A przy tym strąca rybkę z getta

Ze sztalug co zdobią pokoje.

Sześcian pończochy się rozdziera

Dwakroć na dwoje i na troje.

3

On siedzi z sobą na jednym kole

I z własnym ciałem siedzi koło.

Worek z grzebieniem służy mu

Za sofę i za babę gołą.

A własne ciało własny worek

Fanfaron i lewe ochłapy

I tik i tak i tip i top

Wypada własnym ciałem z baby.

On międli ciężarem kamienia

W worku własną babę nagą.

A własne ciało w własnym kole

Wypada nagą sofą z fraka.

4

Parową maszyną wyrzucał

Czapkę za czapką ze swej czapki

I czapki te ustawił w kółko

Jak żołnierzy do pułapki.

Napełnił każdą czapkę krwią

Wtarł tłuszczem flagi koniec brzuszka

Rzekł kakadu do kakaty

Z bronią u nogi wszedł do łóżka.

Śnił w łóżku czapkę widział krew

Czerwone jedno i to samo

Tłoczyło się dookoła niego

Jakby mu złą melodię grano.

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars (No Ratings Yet)
Loading...

Wiersz 0 p u s z e r o - Arp Hans (Jean)