Polska poezja

Wiersze po polsku


Wiersz PODRÓŻNICZKI

Towarzyszkom podróży na wszystkich
kolejach świata – poświęcam.

O podróże jednostajne na strzyżonym miękkim pluszu…

Wczoraj Marna, dzisiaj Wołga, jutro może Jan-Tse-Kiang…

Patrzę w oczy smutnej pani w fiołkowym kapeluszu

I już kocham się, jak sztubak, taki duży, sławny pan.

O wytarty plusz poduszki dosyć szorstkie wsprzeć policzki,

Turkot ciszę ukołysze, wszystko będzie, jak przez mgłę.

I znów przyśnią mi się usta długorzęsej podróżniczki

Całowane gdzieś wieczorem koło Moskwy czy Louvain…

Przyjdą myśli wypłowiałe, jak dalekie sny o damach.

Tych, co kiedyś mnie kochały, zapomniały… może czas?…

Panieneczki złotogłówki zmysłowieją w oknoramach,

Ostrym wiatrom się oddają z całej siły, pierwszy raz.

Może śnią im się w wiatrakach baśniejące złotozamki…

Pociąg czhał przez pola wężem z siłą 400 HP…

Panieneczki złotogłówki obudziły w sobie samki,

Z przymkniętymi powiekami leżą wparte w kąt coupé.

Znowu zacznie się sonata, tylko nie ta nasza, Jana.

Moja biedna, moja cudza, biała matuś małej Li…

Coś podkradnie się do okna, jakaś bajka Kellermana,

Będzie patrzyć niewidziana w tańcu spermy, ciał i krwi…

Może jestem trochę senny?… Może jestem trochę chory?…

Niestrawiony, pieprzny obiad wywołuje refleks, żal…

W rozdziawioną paszczę nocy depeszują semafory:

Jadę, król, do Polinezji, na swój autorecital!

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars (No Ratings Yet)
Loading...

Wiersz PODRÓŻNICZKI - Bruno Jasieński
 »