Polska poezja

Wiersze po polsku


Wiersz Wieczność

Wciąż wieczność była z nami

A nam się zdawało

Że wszystko jest nietrwałe więc trochę na niby

Jak zając niechroniony lub trzmiel na ostróżkach

Że ciemnośc kapie z zegarka jak z rany

Że czas zmarnowany stale i za krótki

Każdą miłość zamienia na łzy bardzo drobne

Że dawni zakochani już się nie całują

Bo list najpierw przybliża a potem oddala

Dopóki będzie poczta ze skrzynką czerwoną

I panny złe nieznośne a dobre za nudne

I słów wszystkich za wiele bo brakuje słowa

Wciąż wieczność była z nami

A nam się zdawało

Że czas wszystko wymiecie mądry i niechętny

Że tylko nie odleci sójka zbyt ostrożna

Bo po to żeby cierpieć żeby być bezbronnym

Jak dzieciństwo na wsi z królikiem przy sercu

– Patrz – mówiłeś – tak wszystko na oczach się zmienia

Jak pasikonik za szybko zielony

Więc możemy nie poznać nawet swego domu

Połóż chociaż nożyczki na tym samym miejscu

Naparstka po mamusi nie oddaj nikomu

I trzymaj fotografie bo Pan Bóg je zdmuchnie

Zwłaszcza kiedy podbiał zamyka się na noc

A pszczoła sprawy ważne powiadamia tańcem

I każda chwila już nie teraźniejsza

Stale przeszła lub przyszła

Ostatnia i pierwsza

Wciąż wieczność była z nami

A nam się zdawało

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars (No Ratings Yet)
Loading...

Wiersz Wieczność - Ksiądz Jan Twardowski