Wiersz Zdejmowanie z krzyża

Rozpoczynam od głowy

Już nie pytam czy boli

Śmierć nie znosi takich pytań bo po co

Włosy teraz odgarniam spod za ciężkiej korony

Co jak owce czarne się tłoczą

Potem ciernie wyjmuję

Po kolei całuję

Liczę na głos pierwszy drugi trzeci

Groźne zajadłe teraz smutne zabawne

Jak czerwone kredki dla dzieci

Teraz łzę zdejmuję Mu z twarzy

Tę ostatnią co ostygła i parzy

Wreszcie z gwoździ wyrywam nogi ręce

Dalej nie wiem co dalej

Choćby świat się zawalił modlę się do serca o serce

1997

Wiersz Zdejmowanie z krzyża