Polska poezja

Wiersze po polsku


Wiersz Przy stawie

Kaczki puszczają kaczki w stawie
dziambel pizdrzy się na lusterku
Jest normalnie – przyroda rządzi
Skradamy się cicho z nieruchomymi ogonami

Przechodnie nas nie widzą zajęci
spacerem oddychaniem i kaczkami
jesteśmy parą o odczynie obojętnym

Tak bardzo cieszy te 250 metrów kwadratowych zieleni
w 33 kilometrach kwadratowych szarości
Męczy nierównowaga barw

Mamy 180 sekund z 1440 dostępnych minut na
przebywanie ze sobą
plus odsetki za zwłokę

Ukryci za trzciną, za pałkami
wyglądamy jak dziewczynki z zapałkami które
sprzedały cały ogień skradziony Zeusowi

Ptactwo nie wydziobie mi mitologicznej wątroby
Drwiący stosunek wyrażą jedynie rozrechotane do
rozpuku żaby i rozkraczony ze śmiechu kruk
Skubaniec pozbawi jesienne drzewo resztek liści
wyskubie je w 180 sekund.


Wiersz Przy stawie - Matyjaszczyk Zbigniew