Wiersz Zbieracz cynamonu

W trzech tłumaczeniach:

Zbieracz cynamonu

Gdybym był zbieraczem cynamonu,
dosiadałbym twego łoża,
a na poduszce
zostawiał pył żółtej kory.

Cuchnęłyby piersi twoje i ramiona,
nie mogłabyś przejść przez rynek,
nie wzbudzając w ludziach myśli o profesji moich palców,
które zawisły nad tobą. Ślepcy

wiedzieliby, do kogo podchodzą,
choćbyś się kąpała
w rynienkach z deszczówką, w strumieniach monsunu.

Tutaj na wyższym udzie
na tym gładkim pastwisku
niedaleko twoich włosów
lub fałdki
która biegnie przez twoje plecy. Ta kostka.
Znana będziesz pośród obcych
Jako żona zbieracza cynamonu.

Nie mogłem spojrzeć na ciebie
przed ślubem,
nigdy cię nawet nie dotknąłem
– twoja gorliwa, wścibska matka, brutalni bracia.
Zagrzebałem dłonie
w szafranie, maskowałem je
nad dymem płonącej smoły,
pomagałem zbieraczom miodu…

*

Kiedy pewnego razu pływaliśmy razem,
dotknąłem cię w wodzie,
a nasze ciała cieszyły się wolnością,
przytuliłaś mnie, nie zważając na zapach.
Wdrapałaś się na brzeg i powiedziałaś:

Tak właśnie dotykasz inne kobiety
żonę kosiarza traw, córkę palacza wapna.
I szukałaś na swoich ramionach
śladów nieobecnych perfum
i wiedziałaś
co to za łaska
być córką palacza wapna
po którym nie zostaje nawet ślad,
jakby w akcie miłosnym nikt do ciebie nie wymówił słowa
jakby ktoś cię skaleczył, nie dając w zamian rozkoszy blizny.

Dotknęłaś
brzuchem moich dłoni
w suchym powietrzu i powiedziałaś:
To ja jestem cynamonem, żoną
zbieracza. Powąchaj mnie.

tłum. Jerzy Jarniewicz

____________________________________

Korowacz cynamonu

Gdybym był korowaczem cynamonu
dosiadłbym twego łoża
i zostawił żółty kurz kory
na twej poduszce.

Twe piersi i ramiona by cuchnęły
nie przeszłabyś przez targowiska
bez zapewnień moich palców
unoszących się nad tobą. Ślepcy

na pewno by się potykali o przechodniów
chociaż byś się kąpała
pod rynnami deszczu, monsunami.

Górna część twego uda
przy tej gładkiej polanie
w sąsiedztwie twych włosów
albo bruzda
co przecina twe plecy. Ta kostka.
Będziesz znana wśród obcych
jako żona korowacza cynamonu.

Prawie nie mogłem zerknąć na ciebie
przed ślubem
nie tknąłem cię
– twoja czujna matka, twoi grubiańscy bracia.
Posypałem me dłonie
szafranem, zamaskowałem je
nad dymiąca smołą,
pomogłem bartnikom…

Gdy raz pływaliśmy
dotknąłem cię w wodzie
a nasze ciała pozostawały wolne,
mogłaś tulić mnie i oślepnąć od zapachu.
Wspięłaś się na brzeg i powiedziałaś

to tak dotykasz inne kobiety
żonę kosiarza trawy, córkę wypalacza wapna.
I zajrzałaś w swe dłonie
szukając zgubionych perfum
i wiedziałaś
jak dobrze
być córką wypalacza wapna
pozostawioną bez więzi
jak gdyby nic nie powiedziano w akcie miłości
jak gdyby raniono bez przyjemności piętnowania.

Dotknęłaś
twoim brzuchem moich dłoni
w suchym powietrzu i powiedziałaś
jestem żoną korowacza
cynamonu. Powąchaj mnie.

tłum. Justyna Drobnik

____________________________________

Cynamonowy pan

A gdybym był cynamonowym panem
zagościłbym w twoim łóżku
i zostawiłbym żółty cynamonowy pył
na twojej poduszce.

Twoje piersi i ramiona przesiąkną zapachem
i zawsze już czułabyś idąc ulicami
ślad moich spracowanych dłoni
unoszący się wokół ciebie. Ślepcy

potykaliby się wiedząc kogo spotkali
choć przecież mogłabyś się umyć
pod rynną, w deszczowej porze.

Tutaj, na uda skraju
na tym łagodnym pastwisku
obok twoich włosów
albo na fałdce
co dzieli twe plecy. Kosteczka.
Obcy będą cię znali
jako żonę cynamonowego pana.

Mogłem jedynie czasem spojrzeć na ciebie
przed ślubem
nigdy dotknąć
– twoja dobrodusznie wścibska matka, twoi ordynarni bracia.
Zasypywałem swoje dłonie
w szafranie, ukrywałem je
nad dymiącą smołą,
pomagałem zbieraczom miodu…

Raz, gdy pływaliśmy
dotknąłem cię w wodzie
i nasze ciała pozostały wolne,
mogłaś tulić mnie i nie zauważać zapachu.
Wspięłaś się na brzeg i powiedziałaś

więc tak dotykasz inne kobiety
żonę ogrodnika, córkę wapniarza.
I szukałaś na swych ramionach
brakującego zapachu
i wiedziałaś
co to znaczy
być córką wapniarza
bez zapachu
jak gdyby pominiętą w przypływie miłości
jak gdyby zranioną bez zaszczytu posiadania blizny.

Dotknęłaś
swoim brzuchem moich dłoni
w przesuszonym powietrzu i powiedziałaś
Jestem żoną cynamonowego pana. Powąchaj mnie.

tłum. Zofia Małkowiak

Wiersz Zbieracz cynamonu