Polska poezja

Wiersze po polsku


Wiersz La Belle au Bois Dormant

Leży, z głową pod kolanami

W ich starej walizce; i nikt nie przychodzi –

Nawet tragarz z przywieszką

Lub szczypcami na twardy jej poród.

Pociągi dyszą na zewnątrz; a ona wije się bez tchu

Wewnątrz jego pragnienia, nie obudzona.

Ona śpi, lecz, niestety! nie jest piękna.

Podróżni drzemią wokół; wynoszą ich;

I ciernie wspinają się po jej kamiennych żyłach.

Nie można jej naprawić; a jednak państwo

Dopytuje się o nią obojętnie, a obywatele

Zatapiają przez chwilę w jej oczach z papieru.

Gdzie jest jednak łowca tak czarny, by natrzeć

Na jej otwierające się kończyny lub wśliznąć się jak ryba

W rozłupany maelstrom jej czaszki?

Krew pieści jej pogwałcone usta;

Istnienia rozkwitają w jej życiu, aby odosobnić

Swe prowincje od jej rozlewającego się uśmiechu.

Jakież pragnienie, co za przenikliwy ból zwabił ją

W ten zimny punkt, koniec bólu,

Pragnień, oczarowania: ten powstrzymujący sen?

Czeka tu, by ją obudzić – tak jak on czekał

Aby się zbudziła, aby się zbudziła –

Jej wargi ułożone w ten niedbały, ostateczny uśmiech.

Przeł. Agata Preis-Smith


Wiersz La Belle au Bois Dormant - Randall Jarrell