Polska poezja

Wiersze po polsku


Wiersz Bitwa nad Jalu

Banzaj! krzykli Japończycy –
banzaj! lecą z góry –
Nippon! odrykły armaty,
grzmiąc ogniem jak z chmury.
Cariu! chrapnęli im z fortów
ukryci Moskale,
tam nagie prostytutki
klęczą we krwi i w kale.
Banzaj! jakby zawierucha
walczącej Jutrzenki –
wtem ostrokół – mina wybucha –
grzmią armaty – muzyka i jęki.
Banzaj! na bagnety!
(jest wśród bogów umarły…)
– Ura! my carskie karniety,
my giganty! – Niebiosa się zwarły!
ciał kurhany wyrosły od ziemi,
dymy rude rozpełzły jak węże –
dżdżą szrapnele łzami krwawemi,
kruki lecą i chrzęszczą oręże.
Wtem kolczaste olbrzymie wądoły –
i wzerwała się ziemia trzęsąca –
strute gazy, granaty, popioły –
żar zabójczy umarłego słońca.
Armat błyszczy tysiące na wzgórzach,
jak w noc letnią sobótek ogniki,
niebo czarne w rozdarciu i w chmurach –
milkną straszne wyjące okrzyki.
– – – – – – – – – – – – – – – – –
Księżyc wzeszedł nad mroczne wąwozy
i nad lasy ograbione z liści –
dymi krew – jak w świątyniach Grozy –
błądzą w cieniach duchowie wieczyści


Wiersz Bitwa nad Jalu - Tadeusz Miciński