Polska poezja

Wiersze po polsku



Gulasz

Gulasz w południe, popatrz, kochana:
mrówki, trociny, krzaki rosnące na mice,
cienie banków jak zły dowcip;
jak myślisz uda nam się dzisiaj
usłyszeć „Sprzedaną narzeczoną”?
jak tam twoje zęby?

chyba umyję nogi
obetnę paznokcie
nie stanę się po tym Chrystusem
ale
może mniej będę trędowatym – a to się liczy kiedy
gra się z czasem
w tę gierkę zwaną
biedą.

zobacz: najpierw listonosz
potem wczorajsze wydanie „Timesa”
może w ten sposób
wyrzucą nas
z jednodniowym opóźnieniem.

jest jeszcze biblioteka
albo spacer alejami.

wielu wielkich
ludzi chodziło alejami
tylko że straszne jest być
wielkim człowiekiem
jak małpa która nosi trzykilowy
worek kartofli na dziesięciometrowy pagórek.

Paryż może poczekać.

chcesz soli?

kiedy zjemy
chodźmy spać, chodźmy spać.

nie dorobimy się pieniędzy
na jawie.


1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars (1 votes, average: 5,00 out of 5)

Wiersz Gulasz - Charles Bukowski
«