Wiersz 265. Głuche, kamienne serce i złe chęci

Głuche, kamienne serce i złe chęci
W pokornej, wdzięcznej, anielskiej postaci.
Ich okrucieństwo na śmierc mnie zamęczy,
A śmierć tę marnym zaszczytem przypłaci.

Gdy świat zieleni się, gdy mrozi luty,
Gdy świeci dzień lub słońce w noc się skryło,
Jam zawsze smutny. Mam z czego być smutny:
Boli mnie mój los, kobieta i miłość.

Nadzieją żyję, uparty, wytrwały,
Wszak kropla wody, kapiąc nieustannie,
Drąży marmury i najtwardsze skały.

Najdziksze serce, hardość nieulękła
Przecież się wzruszą przez łzy i błaganie;
Nie ma tak twardej woli, by nie zmiękła.

(tłum. Jalu Kurek)

Wiersz 265. Głuche, kamienne serce i złe chęci