Polska poezja

Wiersze po polsku


Wiersz Druciarczyki

„Ubodzy my juhasowie
Bez skotu i bez owiec,
Przychodzim do was z daleka
Od Wielkich i Małych Sromowiec.

Idziemy garnki drutować
Na chrzciny i weseliska,
Nie może być w domu gazdowskim
W skorupach żadna miska”.

Idą, klękają po drodze
Przed każdą świętą figurą,
Modlą się, modlą, choć diabla
Nie ma z nich żaden za skórą.

Modlą się, aby uczciwie
Szła im robota wszelaka,
By świat nie odpędzał druciarza
Niby jakiego żebraka.

Stanęli raz przed obejściem
Pękatej, Hrubej gaździny ;
„Puśćcie nas, garnki drutujem
Na weseliska i chrzciny”.

Jawi się we drzwiach gaździna;
„Boże was opatrz i prowadź”,
„My nie po prośbie przychodzlm,
Jeno, co trzeba, drutować.

Przychodzim, gaździno, leczyć,
Co tylko jest popękane:
Nie czlowiek śmiertelny jedynie,
Wszystko ma swoją ranę”.

„Ma swoją ranę i moja
Jedyna córka Jagniska,
Potrzebny byłby jej druciarz,
Co by obejrzał ją z bliska.

Jest nadpęknięta – i Boże!
Nie wiedzieć, co się z nią stanie,
Czy znajdzie się jakie lekarstwo
Na to jej popękanie?”

„My na to leku nie mamy,
Otwarcie wyznajem i święcie,
ie nie ma w tej naszej torbie
Drutu na takie pęknięcie.

Drutujem garnki, talerze
Na chrzciny i weseliska,
Nie może być w domu gazdowskim
Żadna stłuczona miskal”

„Ano drutujcie, drutujcie,
Bo myślę, że jednej godziny
Będą w tym moim domu
I weselisko, i chrzciny.

Razem z kierdelem owiec,
Nawet za druciarczyka
Z Wielkich czy Małych Sromowiec”.

Przeżegna się krzyżem świętym
Druciarczyk jeden i drugi:
„Nie mamy tu co drutować,
Nie Hrubych gaździn my sługi.

Idziemy sobie dalej
Garnki i miski drutować,
Rozejdziem się po świecie,
Boże nas opatrz i prowadź”.


Wiersz Druciarczyki - Jan Kasprowicz