Polska poezja

Wiersze po polsku


Wiersz Wieczerza Pańska

„Ledwie się położyłeś,
A już się zrywasz”, tak powie.
„Czy nie widzicie, matulu?
Przyszli apostołowie!

Zapewne zgłodzeni z drogi
Pukają do naszych drżwierzy,
Pójdę im usługiwać
Przy apostolskiej wieczerzy”.

Weszli do izby i z ramion
Jęli zdejmować toboły
Ci święci, brodaci ludzie,
Te Boże apostoty.

Jeden z nich z płachty wyjmuje
Świeże girlandy różane
I piękne kwiaty przybija
Drobnymi gwodździami na ścianę.

A inny znowu z swej torby
Wydobył rybę suszona.
Widać, jak głód ich rozpala,
Bo strasznie im oczy płoną.

Znów inny kawałek „moskala”
Na zgrzebnym położył obrusie:
„Masz, najedz się dzisiaj do syta,
Kochany Panie Jezusie!”

Skromna to bardzo? wieczerza,
Radość nie będzie zbyt wielka,
Bo wina stoi na stole
Zaledwie jedna butelka.

„Skąd oni ten drobiazg wzięli? –
Gromadziciele to marni –
Człek mądry daleko więcej
Z każdej by uniósł spiżarni”.

Rozsiedli się, jako mogli,
Włochaci pielgrzymowie,
Jan święty umieścił się zaraz
Przy Jezusowej głowie.

Pan Jezus się k’niemu przechylił
I błogosławiąc wino
Szepce mu cicho do ucha:
„A ino, mój druhu, a inol”

„0 ty, szczęśliwa godzinol
W tym towarzystwie dobranem
Chciałbym przy Tobie, o Jezu,
Być także świętym Janem”.

Tuż obok z wielkimi kluczami
Piotr święty się usadowił
I z wędką w drugiej ręce,
Jakby gdzieś ryby łowił. .

A tu na samym rogu –

„O temu połamię żebra” –

Przykucnął niewierny Judasz

Z workiem marnego srebra.

„Przyjmijcie mnie k’sobie, ojcowie,

Sprawować się będą przykładnie

I liczba się wasza nie zmieni,

Bo, juści, ten Judasz odpadnie.

Będę wam służył, jak mogę,

Do lasu biegł po jagody

I niejednego łososia

Z cudzej wyciągnę wody.

Bo przecież – mędrkuje dalej

Różę ściągając z obrusa –

Warto być nawet złodziejem,

Gdy idzie o Pana Jezusa.

A zresztą świat się odmieni,

I k’nam się wieść taka niesie,

Iż żadnym nie będzie złodziejstwem

To, co jest w wodzie i w lesie.

Zabraknie łyku wina –

Jest ponoć niezłe u Grają,

Jeno na każdym kroku

Spotkać tam policaja.

A zresztą, o Panie miły,

O przenajsłodszy Panie,

Ty sam się na nie zdobędziesz

Jak w Galilejskiej Kanie!”

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars (No Ratings Yet)
Loading...

Wiersz Wieczerza Pańska - Jan Kasprowicz