Polska poezja

Wiersze po polsku


Wiersz Przeźroczystość

Modlę się Panie żebym nie zasłaniał

Był byle jaki ale przeźroczysty

Żebyś widział przeze mnie kaczkę z płaskim nosem

Żółtego wiesiołka co kwitnie wieczorem

Wciąż od początku świata cztery płatki maku

Serce co w liście wzruszenie rysuje

(chociaż serce chuligan bo bije po ciemku)

Pióro co pisze krzywo kiedy ręka płacze

Psa co rozpoczął już wyć do sputnika

Mrówkę która widzi rzeczy tylko wielkie

Więc nawet jej przyjemnie że jest taka mała

Miłość jak odległość trudną do przebycia

Zło z którym biegnie cierpienie niewinne

Bliskich umarłych i nagle dalekich

Jakby jechali bryczką w siwe konie

Babcię co mówi do dziewczynki w parku

Kiedy bedziesz dorosła jeszcze mniej zrozumiesz

Najkrótszą drogę co zawsze przy końcu

Aby już tylko Ciebie było widać


Wiersz Przeźroczystość - Ksiądz Jan Twardowski