Polska poezja

Wiersze po polsku


Wiersz Kanon

Oddechem poezji jest śnieg albo sadza
Kiedy śnieg jest oddechem – krzewy stoją czarne
A jeśli sadza – to oprósza dłonie
Zakochanych lub katów
Zarówno pobladłe

Głową poezji krzak płonący w nocy
Przy nim jednorożce łby mają wysmukłe
Kruki – dzioby okute w pochewki ze złota
W kolanach dziewcząt
Rysują się słoje

Ojcem poezji-jej bogiem-jej drwalem
ten chory człowiek z drżącym kręgosłupem
Z twarzą tak sztywną jakby bicz ją przeciął
Lub cień
Mkąncego na obłokach diabła
kanon 1965


Wiersz Kanon - Stanisław Grochowiak