Polska poezja

Wiersze po polsku


Wiersz Wieczór zimowy

Mroźne powietrze w szklanej klatce stoi

Wądołem ulic przemykają ludzie

Śnieg pod butami charcze trupio chory

Bezkrwiste gwiazdy toną w jamach studzien

Uśmiech odpłynął lśnią jeszcze żagielki

Motyl śpi w niszy dębowego stołu

Gdzie gwóźdź wygięty na wypadek wszelki

I pająk drzemie na pajęczym polu

Skazańcy drzewa kajdankami dzwonią

Kiosk pięść zacisnął skostniałą na kamień

Ścian masy białe pękają i toną

I śnieg wyrasta w szary tynków szaniec

Odpłynął oczu afrykański lazur

I biust odpłynął ostrokrzew forsycja

Tam-tamy milczą bo dziki zwierz mrozu

Zdusił i pożarł krwiste mięso życia

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars (No Ratings Yet)
Loading...

Wiersz Wieczór zimowy - Janusz Gryz