Polska poezja

Wiersze po polsku


Wiersz Noc Listopadowa – Scena 8

W PAŁACU ŁAZIENKOWSKIM

(Przedsionek pałacu z kolumnadą).
(Zwiędłe krzewy i cyprysy).

BOGINIE ZWYCIĘSTWA
(prowadzą Aresa jako Tryumfatora).

CHÓR BOGINEK
Zwyciężyłeś zwycięstwem Boga.

ARES
Przygiąłem opornych do stóp.

CHÓR BOGINEK
O piersi dumy ich uderza twoja ręka,
na karku pychy ich spoczęła twoja noga.
Pobrałeś rycerski łup.

ARES
Oto zbroja od upałów pęka.
Pot z liców ocieka kroplami.
Podajcie pić.

CHÓR BOGINEK
Zwyciężyłeś nad mnogimi ludami.
Po tej kąpieli krwawej
odrodzą się i poczną żyć.

ARES
Zdejmijcie zbroję, co krwawi.
Zdejmijcie z oczu kask.
Rozpłomienić domostwo ogniami.
Dziękczynne zapalić kadzidła
Zewsowi za wielość łask.

BOGINIE
(podają mu pić).

ARES
Nie wprzódy pucharu nachylę,
aż ojca obiatą zasilę.
(przyjmuje puchar)
(wylewa część napoju na ziemię).

BOGINIE
(zapalają ognie na trójnogach)
(pałac się rozświetla).

ARES
Czyjaż to ta siedziba pusta?

CHÓR BOGINEK
Polski ostatniego Augusta
dom, stawion Hellenów sztuką.

ARES
Przecz serca nie stało wnukom
tu mieszkać – ?

CHÓR BOGINEK
Puste pokoje.

ARES
Rozewrzeć na scież podwoje!

BOGINIE
(otwierają drzwi główne pałacu)
(w głębi ukazuje się:)

EROS
(stojący w drugiej sali, okrągłej).

CHÓR BOGINEK
Jakiż to chłopiec młody?
Rumieńcem krasne jagody.
Łuk dłonią ujął złoty
i złotą strzałę waży.
Onże stoi na straży
w opustoszałym domie.
Kto jesteś piękny młody?
Czy Cypryda ciebie urodziła,
żeć tyle przydała urody
i lice dziwem okrasiła?

EROS
(zmierza się łukiem)
(godząc w pierś Aresa).

BOGINIE
(wchodzą w głąb pałacu).
(Z głębi pałacu wiodą ku Aresowi)

JOANNĘ
(ubraną w wielki welon biały)
(i suknię białą w gwiazdy).

CHÓR BOGINEK
Wiedziem do cię miłośnicę,
bierz miłosny dar.
Patrz, lubieżna Afrodite
wstaje ze śmiertelnych mar.

ARES
(patrzy na Joannę)
To blednie, to się płoni.

JOANNA
Eros mnie k’tobie goni.
Eros, Eros mnie ściga.

ARES
Cyprys mnie w tobie obdarza,
rumieńców licom przydaje.

JOANNA
Miłość rumieńców przymnaża.
Któż to mnie z nędzy dźwiga?

CHÓR BOGINEK
Cyprys, wszechwładna Afrodite,
przydałać godną świtę
i przykazuje kochanka.

JOANNA
Ja słusznej woli poddanka,
Erosa moc poznałam
i uwiedziona wojny znakiem,
na mieczów igrzysko wstałam,
i jestem oto tu z orszakiem.

ARES

Pójdź, jakoś dla mnie przeznaczona.

JOANNA
Miłością k’tobie pałam.

ARES
Cyprys cię zseła niezwyciężona.

JOANNA
Przez wstyd mój i hańby pożyte
ty pomścisz mej niemocy.

ARES
Rycerze mnogie zabite
do twego rydwanu zaprzęgnę
i wszystkie zlękłe dosięgnę.
Patrz, oto wieńce zdobyte.
Pobrałem wszystkie tej nocy.

JOANNA
Złotem te wieńce uwite,
nie mego to kraju listowie.

ARES
Zdobyłem potęgą mocy:
teć biorą bohaterowie.

JOANNA
Ciebie ja to pragnęłam,
ciebie kocham.
W nędzy i lęku się gięłam,
że w nocach bezsennych szlocham,
a teraz jużem wesoła.

ARES
Rozpogódź, dziewo, czoła.

JOANNA
A teraz jużem dumna.
Dotknęłam twego kolana,
chcę ciebie uznawać pana.
Poza mną, poza mną trumna,
poza mną Śmierć i lęk.
Weselny słyszę zgiełk i szum.

ARES
Uderzać mieczami o tarcze.
Chcę słuchać zwycięskich dum.

(W salach pałacu odzywa się muzyka).

JOANNA
Twojej miłości wystarczę,
miłosnym chętna upałom.

ARES
Powaliłem rycerzy zastępy,
z pęt wyzwoliłem ducha;
rozkoszy śmierci zaznali,
ty zaznasz rozkoszy ciała.

JOANNA
Twoja je rozkosz ocali
z mąk ducha i ducha bolu.
O ty, któryś je porwał ogniem,
bierz rozkosz…

CHÓR BOGINEK
Powstaniem za jego głosem
i mnogie zapory pogniem.
On włady wojennym losem.

ARES
Zwycięstwo zyskałem w polu,
zwycięstwo zdobyłem krwi,
narody zbudziłem do życia.

JOANNA
Miłość zdobyłeś tajemną.
Byłam bolesną i ciemną,
serce pojmałeś z ukrycia.

ARES
Jakież cię nędze trapią,
jakież niepokoje cię łamią,
ty piękna, jeśliżem rzekł,
żem pobił i zwyciężył bojem – ?

JOANNA
To serce drży niespokojem.
Pobiłeś rycerze w boju,
lecz ja się troskam w niepokoju,
bo walczył wzajem mąż i brat,
a nie wiem, jaki walki bieg,
i nie znam jeszcze krwawych strat,
czyli mam płakać męża,
a cieszyć się brata zdrowiem,
czy bratowego zgonu
płakać, a męża kląć zabójcę – ?

ARES
Zapomnij, zapomnij, niewiasto.
W pożarach wzdęło się miasto
krzykiem i wojny wrzaskiem.
Otoczęć łun złotych blaskiem,
nacieszę widokiem plonu.

JOANNA
Zwycięski wchodzisz w te progi,
gdzie latmi zerdzałe wrzeciądze
i czas upłynął mnogi,
jak nie wszedł nikt godny.

ARES
Wnoszę zwycięską moc.
Pobrałem zastępy tłumne
i podeptałem dumne.

JOANNA
Wzeszedłeś na jedną noc.

ARES
Na jedną noc ty moja.

JOANNA
Daj patrzeć – twoja to zbroja – ?

W bojach już razy tyle.
(wskazuje leżącą opodal zbroję Aresa)
Szczęsno spominać te boje,
wspominać zwycięstwa chwile
na smutku dzisiejszej żałobie.

ARES
W zwycięstwie myślę o tobie,
o tobie, miłosna pani,
i dar twój biorę w ofierze.

JOANNA
Jesteś ten, któremu ja w dani
miłość moją przynoszę,
i ten, w którego wierzę.

ARES
(wiedzie ją ku drzwiom pałacu)

JOANNA
(we wrotach zatrzymuje się)
(patrzy na Boginie).

BOGINIE ZWYCIĘSTWA
(stulają skrzydła).

JOANNA
Co one robią?

ARES
Skrzydła kładą.

JOANNA
Nie będą walczyć – ?

ARES
Więcej nie. –
Cóż twarz twą w lęku chylisz bladą?

JOANNA
To źle. – – –

BOGINIE ZWYCIĘSTWA
(kładą się do snu w przysionku pałacu).

JOANNA
Co one czynią?

ARES
Sen je ściele.
Spełnione dzieło. – Patrzaj, wieńce
kładą pod czoła, snu spragnione. –
Cóż lice chowasz wylęknione?

JOANNA
Nie zbudzą się do walk?

ARES
Już nie.
Cóż drżysz i szlochasz w męce?

JOANNA
To źle. – – –

ARES
(wiedzie ją w podwoje pałacu)
(muzyka coraz cichnie).

KORA
(jako królowa)
(pojawia się w salonach pałacu).

JOANNA
Kto jest ta, która przechodzi
przez jasność sal, jako pani?
Wszyscy, jak jej poddani – ?
Jakaż cichość za jej każdym gestem –
jeno drzewa z ogrodu szelestem
drżą – – –

KORA
(wchodzi do przedsionka pałacu)
Oto pani jestem.

JOANNA
Powiedz, piękna – zdajesz się władnąca,
czyliś nocy królowa tajemna?
Miłość nas wiedzie,
a światła przed nami gasną
i droga staje się ciemna – ?
Oto miłosna w pałacu tym błądzę.
Ktoś jest – ?

KORA
Ja tutaj rządzę.

JOANNA
Oczy twe płomieniące,
dziw w oczach twych i głębie,
przetom zlękła jako gołębie
i nogi pode mną drżące.

KORA
Zaszłaś w kraje tajemne.
Z Plutusem święcę gody,
a oto teraz idę zwiedzać spichrze.
Oto część mej urody
straciłam na jesiennym wichrze
i na jesiennym chłodzie;
fala niesie po wodzie
moje złote kosztowne listowie.
Lecz cyt…. cicho – – tam groby,
tam pod ziemią śpichlerze,
tam idę.

(zwraca się do orszaku)
Podajcie złote klucze.

(przyjmuje klucze)
Zamykam nimi serca,
zamykam nimi dusze.
Oto wieki ożywię idące.
Wieki i lata, co przyjdą,
żyć będą ziaren tych treścią.
Ziemia rodzić będzie,
kędy siew padnie zdrowy.
Ludzi zbudzę, roześlę orędzie
na żywot – żywot nowy!
Pokoleniom ostawię czyny,
po ojcach wielkich – wielkie wskrzeszę syny –
kiedyś – – będziecie wolni!

Co złego w was i co marne,
to jako plewy i ziele złe zgarnę;
co chwastu na waszej roli
i co szkodzi wam, i co was boli,
to ukoję – czasu przebiegiem.

Przejdziecie jeszcze niejedną nędzę
i niejedną przebolicie próbę.
A jeżeli lichego serca ludzie
w was samych gotują wam zgubę –
ja ich powołam – i jak plewo zmiotę!
I w ziarnach tu – na dnie – przechowam cnotę!

Za czas znów wrócę – i jeszcze razy wiele
przyjdę – Wiosna, z gwiazdą na czele,
i żywot dam – tlejący w zgliszcz popiele! –
A dzisiaj – kres. – Krwi przelanej nie zmarnię.

Krwią pola a role użyźnię
i synów z krwi tej dam – kiedyś – Ojczyźnie.
Dzisiaj kres. – – –

JOANNA
Co ona mówi – !

KORA
To wola!
Słyszysz skargi Eola – ? – – –
Rządzę tu gospodarnie.
I zapęd, i siłę skryję,
przechowam lata długie
i kiedyś ich – – – – użyję!!

(rozkłada ręce)

W sen, w sen, w sen, bogowie,
w sen, ludzie, strudzone dusze!
Zaklinaniem was muszę!
Wolą mam w Słowie!!

(gestem)
(każe przejść Aresowi i Joannie).

ARES i JOANNA
(idą do wnętrza pałacu)
(światła za nimi gasną).

KORA
(staje wśród śpiących Bogiń)
Hej, wy boginie – w śnie – ?!
Hej, wy moi goście skrzydlaci.
Kiedyś przyjdzie znowu ten czas,
gdy Pallas wezwie was
i zwycięski dług wam zapłaci.
Zapamiętajcie słowa.

(zamyka drzwi pałacu kluczem).

DZIECI EOLA
(w szumie drzew)
Królowa – królowa – królowa – – –

KORA
(zapada się).


Wiersz Noc Listopadowa – Scena 8 - Stanisław Wyspiański