Polska poezja

Wiersze po polsku


Wiersz Noc Listopadowa – Scena 7

W ULICY

(Wąska uliczka wiodąca od głębi ku przodowi; tyły domów, mury ogrodów.
Dwie ulice wiodą w bok, jedna z prawej, druga z lewej.
Na rozstaju ulic latarnia. W głębi widok się otwiera na szeroką ulicę:
Krakowskiego Przedmieścia).

PALLAS
(stoi w uliczce wąskiej)
(patrząca ku głębi).

WOJSKO
(przechodzi oddziałami w głębi z prawej ku lewej, wciąż w jednym
kierunku)
(bębny biją).

PALLAS
(skrada się ku wylotowi uliczki)

(nawołuje)
(udając komendę)
W lewo zwrot!

PORUCZNIK CZECHOWSKI
(idący główną ulicą wśród oddziałów)
Naprzód marsz!

(zwraca w ulicę wąską).

ODDZIAŁ CZECHOWSKIEGO
(odłącza się od głównej kolumny)
(wkracza w uliczkę wąską za dowódcą).

PALLAS
(kroczy przed nimi).

CZECHOWSKI
Gdzie wiedziesz?

PALLAS
Do Arsenału!
Za tobą mnogie pójdą roty.
Uderzę ogniami szału.
Na loty, na loty, na loty!

CZECHOWSKI
Za tobą. Boża dziewico,
o Pallas!

PALLAS
Ja za przyłbicą
duch nieśmiertelnej siły.
Chodź, ty mój miły.
Jakież twe imię? Niech słyszę:

CZECHOWSKI
Czechowski.

PALLAS
Twe imię Sława ukołysze.
Twój dzień jedyny, ta noc jedyna.
Ojczyźnie twej zyskałam syna!
w drogę!

CZECHOWSKI
Naprzód marsz! Wiara!
Skończone królestwo Cara!
Do Arsenału!

(przechodzą w uliczkę z prawej)
(bębny).

PALLAS
(zwraca się ku głębi)
(bo spostrzega, że)
WOJSKO
(przechodzi znów główną ulicą w dawnym kierunku)

PALLAS
Hej! Stójcie – tam kto są? Gonią?
Hej – Przesłoniły drogę skrzydłami.
Stójcie, ja z wami!
Gdzie dążycie?
Tu idzie o wasze życie.
Prowadzą was na zdradę!
A wy gonicie rade.

ARES
(wśród wojska, w głównej ulicy)
Do Belwederu!

GENERAŁ ŻYMIRSKI
(na koniu, wśród wojska, w głównej ulicy)
Do Belwederu!

ARES
Trupami zaścielę pole!
Zwycięstwo biorę nad tłumem!

PALLAS
Rozłączasz się z rozumem.
Szaleństwem oszołomiony!

ARES
Grajcie, trąby!

ŻYMIRSKI
Hej! Bęben, sygnały!

NIKI
(lecą na skrzydłach)
(ponad głowami żołnierzy)
(w kierunku przechodzącego wojska).

PALLAS
Oszalały! oszalały!
(cofa się ku przodowi).

WYSOCKI
(wbiega z uliczki, z lewej)
(spostrzega Pallas)
Ha, ty moja!

PALLAS
Ha, ty mój!
Jużeś pierwsze zwycięstwo wziął!

WYSOCKI
O, patrz, jako mię kirasjer ciął;
a tu na licu, patrzaj –

PALLAS
Rana!
Krew świeża, pozwól wyssać, pić.
Ty Sławą będziesz żyć!

PODCHORĄŻOWIE
(wkraczają z uliczki, z lewej)
(zatrzymują się).

PALLAS
Oto słuchaj, tam oni,
kolumny mnogie rycerzy,
w zaślepieniu idą na Belweder.
Ares, Ares szalony je goni.
A córy moje skrzydlate
we chmurze nad ich głowami,
nad wojska zwartą kolumną.
Jeden tylko głosu słucha mego,
z jedynego tego jestem dumną.
Ten głos mój posłyszał tajemny
i z nocy korzysta ciemnej,
i w boczną wiedzie ulicę
swój huf.

WYSOCKI
Gdzie szedł?

PALLAS
Ten poszedł do Arsenału.
Co tchu tam lećcie, a tłumom
rozdajcie bronie! Rwać bramy!
Słyszycie mnie!?

PODCHORĄŻOWIE
Słuchamy!!

GOSZCZYŃSKI
(wchodzi z uliczki, z lewej).

BELWEDERCZYCY
(wchodzą za nim).

PALLAS
A zasię teraz ja sama,
działająca świadomie,
zezwolę, by Ares uwierzył,
że zwyciężył. Tak z wami jedynie
dobędę Arsenału
i zamknę dla Księcia miasto.
Ares będzie mym więźniem w domie,
w królewskim pustym pałacu,
gdzie się będzie cieszył niewiastą.
Wtedy pójdę doń i Słowem zbudzę.

STANISŁAW POTOCKI
(w głębi)
(wchodzi z ulicy głównej)
(zbliża się).

GOSZCZYŃSKI
Ktoś idzie – ?

PALLAS
Ktoś dostojny.

WYSOCKI
Stój!

POTOCKI
(z daleka)
Ty stój!!

WSZYSCY
(przystanęli).

POTOCKI
(zbliża się)
(poznał Podchorążych)
Dokąd to, dzieci?!

PALLAS
Gwiazda na czołach nam świeci,
gwiazda Bożej dumy.

WYSOCKI
Pójdź z nami, panie Potocki!
Gdy orzeł wzleciał nad nami!

POTOCKI
Milcz!! Każę!

WYSOCKI
Generale, nie żartuj z honorem!

POTOCKI
Nie ty stróżem mojego honoru!

WYSOCKI
Nie ujmuję Waszmości waloru.
Chcę, byś ty nam był wzorem.
Byś był pierwszy pośród bohaterów.

POTOCKI
Awanturnik.

NABIELAK
W łeb kulką!

WYSOCKI
O panie Potocki.
Na kolanach cię prosimy.
(klęka).

PODCHORĄŻOWIE i BELWEDERCZYCY
(stoją nieporuszeni).

POTOCKI
(się uśmiecha).

WYSOCKI
Błagam.
Pójdź z nami. – –

POTOCKI
(milczy).

WYSOCKI
Milczysz – ?

PODCHORĄŻOWIE
Pójdź z nami.
(klękają).

POTOCKI
(odwraca się).

WYSOCKI
Milczysz – ?

PODCHORĄŻOWIE
(powstają).

WYSOCKI
Więc sami!
(nawołuje)
Dzieci, hej, bracia, laury do podziału!
Do Arsenału! Do Arsenału!!
(wychodzi)
(wyprowadzając oddział Podchorążych)
(oraz Belwederczyków)
(w uliczkę małą, z prawej).

POTOCKI
(pozostał)
(zadumany).

PALLAS
(staje przed Potockim)
Ktoś ty jest? – że oni ciebie żądają.
Czyliś ty znaczny i możny?
Jakążeś ty znaczony potęgą,
że stajesz wprzek moich dróg?
Z czyichżeś ty sług?

POTOCKI
(marszczy brew).

PALLAS
Czyli ty chcesz, by twoi przelewali krew
marnie?
I ty sądzisz, że ciebie nie ogarnie
ten lot orłów,
którychem ja pobudziła.
A wieszże ty, jaka jest siła,
co się dzisiaj w nocy przesila?

POTOCKI
(opuszcza głowę, zasępiony).

PALLAS
(włócznią uderza go po głowie)
Zapamiętaj się w twoim rozumie.

ZALIWSKI
(na czele oddziału żołnierzy)
(wchodzi z małej uliczki, z lewej)
To noc, niech kule biją.
(komenderuje)
Formuj front! – W lewo zwrot!
Marsz!!

PALLAS
Gdzie?!

ZALIWSKI
Do Arsenału!

PALLAS
(wskazując Potockiego)
Patrz!

ZALIWSKI
Kto tu jest?! Hasło! Stój!

POTOCKI
(nieporuszony)
Kto? ——- Swój.

ZALIWSKI
(poznaje)
(salutuje)
(komenderuje)
Prezentuj broń!

POTOCKI
(dobywa szpady)
(komenderuje)
Uchwyć za broń! – Baczność! – w prawo zwrot!

ZALIWSKI
Idziemy do Arsenału!

ODDZIAŁ ZALIWSKIEGO
(usłuchał komendy Potockiego)
(i stoi odwrócony).

POTOCKI
Naprzód marsz!

ODDZIAŁ ZALIWSKIEGO
(poczyna iść)
(w uliczkę ku głębi).

ZALIWSKI
(staje przed oddziałem swoim)
Gdzie?!!

POTOCKI
Milcz!!

ZALIWSKI
Tam droga do Belwederu! – Zdrada!!

POTOCKI
(odsuwa Zaliwskiego szpadą)
Ot, służę – to moja szpada.

GŁOS
Moskale! Patrol żandarmów!

ODDZIAŁ ZALIWSKIEGO
(cofa się ku przodowi).

PATROL ŻANDARMÓW ROSYJSKICH
(pojawia się w głównej ulicy).

ZALIWSKI
(do swoich)
Formuj front! Zejmij broń! W rękę broń!

POTOCKI
Stój!

ZALIWSKI
Zmierz się! Cel!

POTOCKI
Stój!

ZALIWSKI
Cel! PAL!

ODDZIAŁ ZALIWSKIEGO
(strzela w głąb).

PATROL ŻANDARMÓW ROSYJSKICH
(wkracza w uliczkę wąską).

OFICER ŻANDARMÓW
Hurra! Cel! – Hurra! Pal!

ZALIWSKI
(do swoich)
Na ziemię!

ODDZIAŁ ZALIWSKIEGO
(przypada do ziemi).

PATROL ŻANDARMÓW ROSYJSKICH
(strzela ku przodowi).

POTOCKI
(który stał nieporuszony)
(ugodzony)
(pada).

ZALIWSKI
Podnieść się! – Bajonet!
ODDZIAŁ ZALIWSKIEGO
(nakłada bajonety)
Naprzód marsz!
Naprzód leć!

PALLAS
Naprzód!

ZALIWSKI
Wiara! Tnij!

OFICER ŻANDARMÓW
Cel! Pal!

(Padają strzały)
(wielu z oddziału Zaliwskiego upada).

ODDZIAŁ ZALIWSKIEGO
(z bajonetami wchodzi ku głębi w uliczkę).

PALLAS
(biegnie ku głębi)
Krwi! krwi!

PATROL ŻANDARMÓW ROSYJSKICH
(cofa się)
(wyparty w głąb).

ODDZIAŁ ZALIWSKIEGO
(znika w ulicy głównej).

POSPÓLSTWO
(z uliczki, z lewej)
(wlecze po ziemi Makrota).

CHÓR
Szpieg! Szpieg! Powiesić, rozedrzeć, mordować!

MAKROT
Zmiłujcie się! Zmiłujcie się!

CHÓR
Szpieg! Szpieg! Powiesić, rozedrzeć, mordować!

MAKROT
Zmiłujcie się! Zmiłujcie się!

MŁODY GENDRE
(w mundurze oficera rosyjskiego)
(wbiega z uliczki, z prawej)
Stójcie! Stójcie!

TŁUM
(zatrzymuje się).

MAKROT
O ty miłosierny!
(czepia się nóg wybawcy)
(wpatruje się w pochylonego nad sobą)
(nagle:)
A wiecie, kto to jest?! To syn obwiesia,
najpodlejszego łotra syn. Przy Wielkim Księciu
jest jego ojciec przybocznym na służbie.
Zabijcie go!
(rzuca się na młodego Gendra)
Ty psie! Ty psie! Ty psie!

MŁODY GENDRE
(dobywa pałasza).

TŁUM
(odbiera mu pałasz i tamie).

MŁODY GENDRE
Ojcze! – A!!!
(upada)
Ojcze – – –

MAKROT
(stoi nad trupem)
(ogłupiały).

GŁOS
Teraz kolej na cię!

MAKROT
(nasłuchuje)
Stójcie! – Ktoś jedzie? – – –

TŁUM
(słucha)
(oczekują).

MAKROT
Kareta po bruku!

(Wjeżdża kareta).

MAKROT
(rzuca się ku karecie)
Kto jedzie!?

WOŹNICA
Jenerał Nowicki!

MAKROT
Hę? Kto, mówisz, jedzie?

TŁUM
(otacza karetę).

MAKROT
Patrzajcie! Chresty na piersiach na przedzie!
Zdrajca! Ty zdrajca Lewicki! Znam ja cię!
Cha cha cha, przedajniku! Będziesz wisiał, bracie!
(Pada kilka strzałów).

MAKROT
Och – trup! – trup!

1 GŁOS
Wyciągnąć trupa!

POSPÓLSTWO
(wywleka trupa z karety).

2 GŁOS
Zobaczcie, kto to?!

WOŹNICA
Nowicki generał!
(zeskakuje z kozła).

2 GŁOS
Za Lewickiego zabit! – Nieszczęście! Szlachetny poległ za zdrajcę!

WOŹNICA
(wyprowadza konia w boczna uliczkę).

l GŁOS
Kto rzekł, że to zdrajca!?
Kto nazwiska pomylił?

2 GŁOS
Wieszać!

TŁUM
(wskazując Makrota)

To on!!

2 GŁOS
Zdrajca!
We krwi mu wytrzeć pysk!

TŁUM
(rzucają się na Makrota)
(przewracają na ziemię i wleką)
Niech wisi w górze!
Naści pij! Na latarnię! Krew, krew, krew na murze!

(porzucają trupa w ulicy)
(oddalając się w ulicę główną).
(Popod murami skradają się:)

KERY
(przypadają ku trupom leżącym)
(pochylają się nad trupami)
(ssające ich krew).

CHÓR
Ssaj z piersi wszystko złe,
jad wszelki wypij z ran.

KERA
(pochylona nad trupem Makrota)
Ten mój.

KERA
(pochylona nad trupem Potockiego)
Ten mój.

KERA
(pochylona nad trupem młodego Gendra)
Ten mój.

KERA
(przypadła nad trupem Makrota)
(ssąca krew)
To szpieg.

KERA
(przypadła nad trupem Potockiego)
To wielki pan.

KERA
(przypadła nad trupem młodego Gendra)
To nędzarz.

KERA
(nad trupem Makrota)
Wyssaj ból
i tul, i pieść, i tul.

KERA
(nad trupem Potockiego)
Gdy zejmiesz duszy jarzmo,
gdy wyżresz z duszy grzech,
poniesiem je na ostrów,
na śmiech.

KERA
(nad trupem młodego Gendra)
Na śmiech.

KERA
(nad trupem Makrota)
Na śmiech.
(W uliczce, w murze ogrodowym)
(słychać u furty przekręcanie klucza)
(furta się otwiera)

(wchodzi:)

KSIĄŻĘ ADAM CZARTORYSKI
(zatulony w wielki płaszcz)
(rozgląda się)
(pozostaje w cieniu pod murem ogrodu).

KERA
(nad trupem Potockiego)
Ktoś idzie….

KERA
(nad trupem młodego Gendra)
Człowiek żywy.

KERA
(nad trupem Potockiego)
Pod murem wstąpił w cień.

KSIĄŻĘ ADAM CZARTORYSKI
(postąpił kilka kroków)
(we światło)
(nasłuchuje)
(bada)
(zamyślony),

KERA
(nad trupem Potockiego)
Wystąpił.

KERA
(nad trupem młodego Gendra)
Mówi.

KERA
(nad trupem Potockiego)
Myśl swą waży.

KS. CZARTORYSKI
Korona – – – –

KERA
(nad trupem Potockiego)
O koronie marzy.

KS. CZARTORYSKI
(zadumany)
Gdzie pójść – ?

KERA
(nad trupem Potockiego)
Myśl swoją miej na straży.

KS. CZARTORYSKI
(rozgląda się)
By w głąb mej duszy się nie wdarli,
uniknę – – –
(chce iść w kierunku ulicy)

KERA
(nad trupem Potockiego)
(wznosi głowę)
Słyszą. – –

KS. CZARTORYSKI
(zatrzymał się)
(pochylił się, by zbadać)
(by dostrzec)
Kto!?

KERA
(nad trupem Potockiego)
(podnosi się)
(z ust jej ciecze krew)
Umarli!

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars (No Ratings Yet)
Loading...

Wiersz Noc Listopadowa – Scena 7 - Stanisław Wyspiański
 »