Polska poezja

Wiersze po polsku


Wiersz 5 –

Zmarli poeci, myśliciele, kapłani,

Męczennicy, artyści, wynalazcy, rządy dawno minione,

Twórcy mów ludzkich z innych wybrzeży,

Narody potężne niegdyś, a dziś okrojone, usunięe w cień

Lub opuszczone,

Nie śmiem ruszyć dalej, nie uczciwszy z całym uznaniem

Spuścizny, którąście tu przelotem zostawili,

Przejrzałem ją i mam za rzecz cudowną ( jako iż przez czas

Pewien wśród niej się obracałem ),

Sadzę, że nic jej prześcignąć nie zdoła, nic na wiekszą nie

Zasługuje pochwałę,

Lecz – popatrzywszy na nią uważnie przez dłuższą

Chwilę – usuwam ją z pola mej myśli,

By stanąć w mym własnym miejscu u boku dnia

Dzisiejszego.

Tu lądy są żeńskie i męskie,

Tu dziedzice i dziedziczki świata, tu gorejące tworzywa,

Tu duchowość, co przekazuje swe jawnie głoszone orędzie,

Dążąc niezłomnie naprzód, wcielając cel ostateczny

Kztałtów widzialnych –

Ona, dawczyni zadowolenia, krocząca naprzód po długich

Okresach wstępnych wyczekiwań,

Tak, oto nadchodzi pani moja, dusza.

Tłumaczenie: Zygmunt Glinka

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars (No Ratings Yet)
Loading...

Wiersz 5 – - Walt Whitman