Polska poezja

Wiersze po polsku


Wiersz Gdy śródlistne trzepoty gilów i jemiołuch

Gdy śródlistne trzepoty gilów i jemiołuch
Zmącą ciszy cmentarnej ustrój niezawisły-
Cień z trudem z zaniedbanej wychodzi mogiły,
Cały w rdzach i liszajach-podziemny kocmołuch.

Słońce, grzejąc zmarłego, roztrwania po trawie
Złote krzty-złote supły i złote podłużki,
A on zmysłem nicości wyczuwa jaskrawie,
Jak śmierć w słońcu-w kształt nikłej maleje śmiertuszki…

Niezbyt pewny swej jawy i ufny snom niezbyt-
Spogląda oczodołów próżnicą wierutną
W obłoków napuszyście wybujały Bezbyt,
Poza którym nic nie ma, prócz tego, że smutno…

Lecz on smutek w pośmiertnej przekroczył podróży,
Pierś wzbogacił weselem nowego żywota,
A gdy mu nieśmiertelność zbyt modro się dłuży-
Tka snowi wieczystemu wezgłowie ze złota!…

Zazdroszczę mu bo duszę do trosk ma niezdolną,
Nie wie, co to jest-nędza i żal i pustkowie,
Poznał przepych tajemnic! Niech wszystko opowie,
Bo już czas! Bo już dłużej przemilczeć nie wolno!

Lecz w chwili, gdy chcę zwiewne zadać mu pytania,
O słonecznych utrudach, o gwiezdnych mozołach,
Widzę nagle, jak blednąc męczeńsko się słania
Ten zagrobowych ran pleśnią pokryty biedołach!…

W gęstwinie-cieniścieje bezludzie i lśni tam
Zejście nieba na ziemię do drzew na uboczu-
A ja patrzę w mrok jego spustoszałych oczu
I nie pytam już o nic… Już o nic nie pytam

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars (No Ratings Yet)
Loading...

Wiersz Gdy śródlistne trzepoty gilów i jemiołuch - Bolesław Leśmian