Polska poezja

Wiersze po polsku


Wiersz Werona

Do hotelu zjechałam wprost z Werony wybacz

Brak pudru na policzkach i szminki na ustach

Tej sukni żaden dotąd nie dotknął mężczyzna

Ta halka też jest nowa

Odyseuszu biedny ni trochę nie cwany

Któryś się ledwo wyrwał z tysięcznej narady

Akademii prelekcji kursokonferencji

Nie zwiodła mi cię nimfa nie wstrzymała żona

Wierna bo już się teraz swego wstydzi ciała

Dziś ona a ja jutro o mój ukochany

Przyjechałam z Werony i tu w tym hotelu

Och uwierz mi nigdy nikogo nie kochałam

Tylko śmierć nas rozłączy

Zjechałam z Petersburga Z paryskich romansów

Dźwigam kapelusz z piórem barwy heliotropu

I pudruję ramiona perfumuję piersi

Mój chłopaczku z Werony uwierz że cię kocham

Heloiza Izolda Laura Beatrycze

Anna i Kleopatra

Manon Lady Simpson

Mam sto tysięcy ciał

A każde twoje

Tylko śmierć nas rozłączy

Do hotelu zjechałam wprost z mojego domu

W torebce mam pomięty rachunek za mleko

Fotografię dla ciebie stanowiącą rebus

Którego nie rozwiążesz

Nie skończony wiersz

Którego nie zrozumiesz

Dzwoni w twojej kieszeni klucz od nie wiem czego

Jest notes z adresami – labirynt labirynt

Wstążka do włosów dziecka albo żony

Jesteśmy całkiem sami jeśli świat istnieje

To tylko za tym oknem a więc zamknij okno

Tylko za tymi drzwiami a więc zamknij drzwi

Jesteśmy my my tylko

I kocham cię tak

Że oby nigdy więcej

Nigdy cię nie spotkać

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars (No Ratings Yet)
Loading...

Wiersz Werona - Dorota Chróścielewska
«