Wiersz 226. Żaden samotny wróbel na kominie

Żaden samotny wróbel na kominie
Bardziej samotny nie był ni zwierz w lesie
Niż ja, gdy blisko nie przebywam przy niej,
Niż gdy jej słońce światła mi nie niesie.

Łzy nieustanne – są w smaku przyjemne,
Śmiech – to ból dla mnie, co jem – gorzkie wszystko,
Noc – rozpacz, niebo jasne – dla mnie ciemne,
A łoże – twarde to pobojowisko.

Sen bratem śmmierci jest, tak mówią ludzie,
Bo we śnie serce zwalnia się od męki,
Co je w życiowym utrzymuje trudzie.

Wy skarb ten macie, strzeżcie go zawzięcie,
Wzgórza cieniste, łąki w trawach miękkich,
A ja go nie mam, opłakuję szczęście.

(tłum. Jalu Kurek)

Wiersz 226. Żaden samotny wróbel na kominie