Polska poezja

Wiersze po polsku


Wiersz List do Mexico City III (Teotihuacan)

Kiedy jesteś młody, jesteś pogrążony we śnie
wraz z miłością, którą odczuwasz.

Steven Wilson “Veneno para las hadas”

Znów nam potrzeba obcego języka, co może być tylko
przechodnią pieszczotą, tylko głaskaniem policzka
wierzchem dłoni; musimy tłumaczyć swoje żywioły
przemawiające przez ciało, którym mocno kochamy
(piękne prostytutki i żonatych mężczyzn) i w które
zbieramy samotne nawyki (zasypiasz w metrze
oparty o ścianę, ja ciągle zostawiam krew na wannie).

Jednak wiemy na pewno – śnimy dla siebie miejsce
(tylko Ty potrafisz wyszeptać jego pierwotne imię),
gdzie ludzie stają się bogami, choć ciała przyległe
do ziemi:

pamiętam, włosy masz ciemne jak noce
nad oceanem, nigdy nad Meksykiem – Twoje miasto
na jeziorze odbija całe światło gwiazd; moje włosy,
jak burzowe kanały piramid, spadają prosto do serca
– gdybyś wyjął mi je z klatki i przyłożył do mapy tam,
gdzie Europa, ten kształt, przysięgam, to byłaby
Polska.

Teotihuacan (w nahuatl) – miejce, gdzie ludzie stają się bogami

Wiersz List do Mexico City III (Teotihuacan) - Iga Malik