Polska poezja

Wiersze po polsku


Wiersz Sodoma

Z Sodomy do Gomory

Jedzie się tramwajem.

Świetlicki

Wchodzi pod kołdrę z głową. Bierze mnie na dreszcz.

Wpierw caritas per rectum, potem weź co chcesz.

Wpierw zamki i guziki, pończochy, kagańce.

(Jak zwykle z przyjściem świtu wracam spod latarni.)

Świt między oczy wali kropka wódki w szklance.

Leżymy ramię w ramię jak to ludzie zwykli,

Pod nami jest zwierzyniec i prawo moralne,

Pod nami bywa zwinnie. Pochowaj ich. Przykryj.

Niech tu, jak pod latarnią, będzie coraz czarniej.

I nie wiem, kto mi włosy między palce wtyka,

A między głowy obuch, więcej nie ogarnę,

Już nie mam tu parafii, gdy straszna Murzynka

Moją chłopięcą piersią pasie cudzy głód.

Jest winda i dwa piętra: piedestał i bruk.


Wiersz Sodoma - Joanna Treder