Wiersz Skalane złoto, złoto smoka

Skalane złoto, złoto smoka,

Ukryto w kamiennej twierdzy, górskim gnieździe,

Daleko od falujących pól i żywej wody.

Jakby odlane z żelaza stoją cyprysy-najciemniejsze

Płomienie światła-na które nie ma wpływu żadna pora roku;

A ludzie są bladzi jak lód, chociaż ubrani w ogień,

O ciałach wypalonych, zdeptanych, jak ta spękana ziemia,

Którą rzucono na pastwę dzikiej róży i łopianów.

Tylko blask księżyca i blask ognia, światło

Od martwych ciał, od osniezonych szczytów;

Wszystkie liście podziurawione sa przez gwiazdy

Jak przez robactwo. Ileż samotności kryje się w krzyku orła!

Jakiż chłód w gnieździe, mimo iż wyścielonym jagnięcymi skórami!

Tyle gołebi w cieniu orłów,

Tyle dziewic, których ogień nigdy nie wyzwolił!

Ani kropli krwi w owych dłoniach spoczywających w liliowych kielichach, śpiących w śniegu.

Nie istnieją dla tych nieszczęsników żadne rzeczy ani obrazy,

Tylko światło od niebiańskiego sniegu

I żar niegaszonego wapna w ich ciałach.

Wieczna inkwizycja jest ich inkwizycją;

Kobieta rozpostarta jak krzyż,

A męźczyzna-ukrzyżowany na niej.

Wiersz Skalane złoto, złoto smoka