Polska poezja

Wiersze po polsku


Wiersz Na getto

Święto dzisiaj w Awinionie!
Dziś nastaje papież nowy,
Piękna Sarah żółtą wstęgę
U biblijnej wiąże głowy.

Wczoraj jeszcze włos jej kruczy
Turban stroił szkarłatowy;
Lecz dziś zmienić musi barwy,
Bo nastaje papież nowy.

Piękna Sarah, żona młoda
Uczonego kabalisty,
Zna z pamięci wszystkie prawa
I żelazne wszystkie listy.

Wie, że kiedy nad Rodanem
Zgaśnie cicho zorza złota,
Za jej ludem i poza nią
Zatrzasną się czarne wrota…

Zatrzasną się z głuchym jękiem
Jak trumienne czarne wieko,
Zamkną stare, ciasne getto
Pod papieskich praw opieką.

Ją, jej ojca i jej dziada,
Co ma oczy ślepe, mgliste,
I jej męża suchotnika,
Uczonego kabalistę.

Wtedy liczą srebrne skudy,
Franczeskony złote znaczą,
I czytają księgę świętą,
I wieczerzę jedząc, płaczą.

A dziad stary wznosi głowę,
Broda biała mu powiewa,
I proroctwo Jeremiasza
Przenikliwym głosem śpiewa.

O tych wielkich śpiewa czasach,
Kiedy wszelka pęknie krata,
Kiedy getta już nie zazna
Odrodzone plemię świata…

O potężnym wodzu śpiewa,
Co rozepchnie te wierzeje,
O tym wodzu, co już idzie,
O dniu Pańskim, co już dnieje…

I podnosi obie dłonie,
I łzy z oczu ślepych biega,
Kiedy woła tak do Pana
Wielkim głosem Jeremiego.

Wtedy ojciec drżącą ręką
Coraz prędzej skudy liczy,
Coraz prędzej zgarnia złoto
Kabalista suchotniczy.

Zmierzch tak ciężki, noc tak długa,
Stare getto pełne jęku…
Pod świecznikiem piękna Sarah
Zwiesza głowę swą na ręku.

Jej biblijne czy płoną,
Pięść jej drobna się zaciska,
A z granatu warg czerwonych
Drobnych zębów ostrze błyska.

I na usta jej się tłoczą
Jakieś groźby i przysięgi…
I chciałaby zerwać z głowy
I podeptać żółte wstęgi.

I chciałaby, tak jak Jahel,
Wbijać gwoździe w skroń Sisary…
A tu z brzękiem złoto pada,
A tu śpiewa dziad jej stary.


Wiersz Na getto - Maria Konopnicka