Polska poezja

Wiersze po polsku


Wiersz Ballada o smutnej pani, która umarła

Czerwono już zachodziło słonko za granie, za granie.

W drzewach z lękiem szeleściło, co nie było, to się stanie, to się stanie.

I płonęły ogniem strzechy, ogniem strzechy

I wzywały na ratunek grzechy, złudne grzechy.

Dwoje mocnych rąk się kołysało, z lekka kołysało,

Tych dwoje rąk by wszystko, wszystko przebolało.

Grzech…? a przecie jakże mało siły, mało siły!

A te grzechy tak kusiły, tak kusiły!]

Tylko serce zrozumiało (i zadrżało niby listek):

Że jest smutne, bo tak czyste, bo tak czyste…

tłum. Anna Kamieńska


Wiersz Ballada o smutnej pani, która umarła - Poezja słowacka
 »