Polska poezja

Wiersze po polsku


Wiersz Przylot

Tej wiosny znowu ptaki wróciły za wcześnie.

Ciesz się rozumie, instynkt też się myli,

Zagapi się, przeoczy – i spadają w śnieg

I giną licho, giną nie na miarę

Budowy swojej krtani i arcypazurków,

Rzetelnych chrząstek i sumiennych błon,

Dorzecza serca, labiryntu jelit,

Nawy żeber i kręgów w świetnej amfiladzie,

Piór godnych pawilonu w muzeum wszechrzemiosł

I dzioba mniszej cierpliwości.

To nie jest lament, to tylko zgorszenie,

Ze anioł z prawdziwego białka,

Latawiec o gruczołach z pieśni nad pieśniami,

Pojedynczy w powietrzu, nieprzeliczony w ręce,

Tkanka po tkance związany we wspólność

Miejsca i czasu jak sztuka klasyczna

W barwach skrzydeł –

Spada i kładzie się obok kamienia,

Który w swój archaiczny i prostacki sposób

Patrzy na życie jak na odrzucane próby.


Wiersz Przylot - Wisława Szymborska