Wiersz Madonna z lwem

Przez ziemię można na osiołku
ale naprawdę jedzie Maria
na księżycu tłustym jak karp
i błyszczącym jak talerz golibrody
Drzewa Rodzaju podnoszą głowy
inicjałowe kwiaty wzdychają cudnie
bądź pochwalona – wołają ptacy
– dzień dobry – odpowiada królowa proroków
żona cieśli
Maria

ale najbardziej lubi podróżować
na płowym i wygimnastykowanym lwie
który idzie łagodnie i lekko
a kiedy grzywą potrząsa
strzelają oswojone pioruny
Ten lew jest nieludzko dobry
wszystko bierze poważnie
pod każdym drzewem węszy symbole

za Marię kroczy Angiel obosieczny
pełen słów ostatecznych
a trochę za nim ulubieniec Marii – Janioł
niesie za nią płaszcz i cień jej złożony we czworo
Janioł jest pulchny i dobroduszny
nie ma tylko słuchu

Już dojeżdżają
lew porykuje czując oborę pełną marchwi
na końcu bukszpanowego szpaleru
kolorowa bariera raju

Wiersz Madonna z lwem