Wiersz Noc albo oczekiwanie na śniadanie

Ty się pochyl róża-bóg

Ty się do mnie pochyl

I na ucho jak kolczyk róża-bóg

Moje ucho ma dzban

Z niego pić tylko tobie nikomu

A twój kolczyk jak ucho na dzban

O modlitwę mnie wabisz o, wabisz

Że błysk noża

W najpiękniejsze serce kozy

Z tobą czystość zachować to gorzej

Każdy lew by się spalił już dawno

Las popiołu z jego grzywy nic więcej

Ty się pochyl róża-bóg

Ty się do mnie pochyl we mnie

Wytryśniemy jak słońce wytryśnie

Wiersz Noc albo oczekiwanie na śniadanie