Wiersz Z opłatkiem

Czego by życzyć wam

W tę świętą noc,

Gdy betleemskiej gwiazdy jasna moc

Kieruje drogę swą od niebios bram

Ku waszym zbożnym chatom?

Kiedy w ten skrawy śnieg,

W ten mroźny szron

Spłynie do waszych utęsknionych łon

Słodka opowieść, że w żłobie ten legł,

Co odkupienie światom

Pragnął zgotować przez męczeńską krew?

Kiedy aniołów chór

Do waszych wrót

Zapuka cicho, mówiąc: “Stał się cud!

Człowiek jest jako piękny, boży wzór,

Stworzony do swobody!”

Kiedy wam szepnie tak

W ten krwawy dzień,

Gdy do ostatnich trzeba walczyć tchnień,

Aby na ciele rózg nie został znak,

Aby po kaźniach młody

Nie zniszczał pragnień bohaterskich siew –

Kiedy obsiadłszy stół,

Ująwszy w dłoń

Biały opłatek, pochylicie skroń,

Albowiem każdy będzie żywiej czuł,

Iże w ten wieczór wesela

Tylko na smutek stać

Głąb prawych dusz –

Dziś, gdy nie wina, ale żółci kruż
Wychylać musi nasza droga brać,
Od brata i przyjaciela
Jakiż świąteczny chcecie przyjąć dar?…

Chcę wam otuchę wnieść…

W ten wielki czas

Jakiś się nowy grom obudził w nas –

Wy o tym wiecie, matki, których cześć

Roznosi drobna dziatwa;

Z krwiście stworzyły straż

Niezłomnych praw,

Więc zawoławszy: “Zbaw nas, krwi, o zbaw!”

W wieczór dzisiejszy rozpogódźcie twarz;

Choć to ofiara niełatwa,

Cieszcie się dzisiaj w wszystkich mąk i kar.

A w tym zamęcie sił,

Gdy własny brat

Przeciwko bratu straszny wyrzut kładł

Na szalę czynu, co się w bolach wił,

Niech się dziś kaja i korzy,

Kto kłam wysuwał w bój;

A zasię ten,

Kto w prawdzie czystej snuł przyszłości sen,

Niech się raduje: niepłonny był znój!

Z prawdy się rodzi Syn Boży,

Kruszyciel więzów i rozdawca łask.

Błogosławiona bądź,

Chwilo, coś jest

Po to nam dana, by przez ofiar chrzest

Mogły się dusze ku wyżynom piąć

Boskiego objawienia,

Że człek, choć z prochu wstał,

Szatana zmógł,

Jeśli nie stracił śród rozstajnych dróg

Żądzy swobody! Blaskiem wszystkich chwał

Ona go opromienia,

Boć najprawdziwszych to niebiosów blask.

Zapada cichy mrok,

Najpierwsza z gwiazd

Lśni już nad bielą naszych siół i miast;

Aniołów śnieżnoskrzydłych mgławy tłok

Śnieżystym polem spieszy,

Staje u węgłów ścian,

Kwiecisty mróz,

Który na szybach tak przemożnie wzrósł,

Stapia oddechem śpiewu — dobrze znan

Jest hymn tej świętej rzeszy,

Miły jest sercom ten niebiański gość.

Zasiądźmy wszyscy w krąg;

Radość nasz dom

Niechaj napełni! Jakiś nowy grom

Zbudził się w wnętrzu naszym! Żądny mąk

Lęka się wróg zawzięty!

Sianem nakryty stół –

Kolędy głos

Tej najprzedniejszej, którą dał nam los,

Pójdzie w daleki świat, by świat ten czuł,

Że już zbieramy sprzęty

Z ofiar, co bujnie tak musiały rość…

Wiersz Z opłatkiem