Polska poezja

Wiersze po polsku


Wiersz Północ 90

W domu, w koszuli z flaneli, jak biały niedźwiedź na swą krę

Wdrapałem się na łóżko; ku niemożliwym brzegom globu

Żeglowałem noc całą – aż w końcu, z czarną brodą,

Z futrami i psami stanęłem na północnym biegunie.

Tutaj, w dziecięcej nocy, moi towarzysze leżeli zamarzli,

Sztywne futro stukało w moje wygłodzone gardło,

I westchnąłem głęboko: płatki przyfrunęły w stłoczonej gromadzie

Czy rzeczywiście oznaczały koniec? Obracam się w ciemności, by zasnąć

– Tutaj flaga uderza w blasku i ciszy

Nieprzerwanego lodu. Stoję tutaj,

Psy szczekają, moja broda czarna, a ja patrzę

Na Biegun Północy…

I co teraz? Ano, wracam.

Gdziekolwiek się zwrócę, idę na południe

Świat – mój świat wiruje w tym ostatecznym punkcie

Zimna i niedoli: wszystkie linie, wszystkie wiatry

Kończą się w tym wirze, który w końcu odkrywam.

I to nie ma sensu. W dziecinnym łóżeczku

Po całonocnej podróży, w tym ciepłym świecie,

Gdzie ludzie pracują i cierpią za koniec

Co ukoronuje ból – w tej krainie zamków na lodzie

Dotarłem na mój Biegun i miał on sens.

Tutaj, na prawdziwym biegunie mojej egzystencji,

Gdzie wszystko, co zrobiłem, nie ma już znaczenia,

Gdzie umieram lub żyję przez przypadek tylko –

Gdzie, żyjąc lub umierając, wciaż jestem samotny;

Tutaj, gdzie Północ, ciemność i lodowiec śmierci

Wypychają mnie z niewiedzącej nocy,

Widzę w końcu, że cała ta wiedza

Którą wydarłem ciemności – którą rzuciła mi ciemność –

Jest tyle warta co niewiedza: z nicości nic wynika,

Z ciemności ciemność. Ból przychodzi z ciemności

I zwiemy go mądrością. A to ból.

Przeł. Agata Preis-Smith

Wiersz Północ 90 - Randall Jarrell