Polska poezja

Wiersze po polsku


Wiersz W CZASACH ROZPOWSZECHNIONEGO ZŁA

Jaki ładny dom wariatów, tam, na szczycie wzgórza!

Wielowarstwowy tort weselny, odpływający w dal.

Prętom żelaznych ogrodzeń wyostrzyli troskliwie szpice

Nieznani beneficjenci kurateli państwa.

Kiedy kończy się sezon myśliwych i ich psów,

Stare wiązy miotają się tragicznie w wietrze.

Widać na pierwszy rzut oka, że dom jest wysokiej klasy.

Lekarz-Hindus pływa nago w basenie o kształcie serca.

W niedzielę matki dzieci plujących na sufit

Przywożą im pieczone kurczęta i czekoladki.

Profesor, specjalista od języków martwych,

Pokazuje nam pusty przycinacz do cygar.

I jeszcze wrona, w płaszczu handlarza przechodzonymi

Ciuchami –

Drży i drży, przycupnięta pod zakutą w łańcuchy bramą.


Wiersz W CZASACH ROZPOWSZECHNIONEGO ZŁA - Charles Simic
«