Polska poezja

Wiersze po polsku


Wiersz Z notatek

Serce moje znużone przynoszę w tę stronę – –

Łąki już od krokusów stoją ukwiecone,

Kieliszki fijoletu mienią się do słońca

Cudownie – jakby trawa lśni fijoletowa – –

Gęstwa młodej choiny, drozdami dzwoniąca

Tysiąca srebrnych dźwięczeń gędźbę w sobie chowa.

Zda się, w każdy kieliszek dźwięk ptaszęcy wpada

I każdy kwiat, głos ptaka pochwytując w siebie,

Kołysa go na listkach, w swym wnętrzu kolebie,

I z gór na rowień spływa ta śpiewu kaskada,

Że stopy ludzkie błędne w kwiatach, w śpiewie brodzą –

I nie wiedzieć, czy ptaki pośród gęstwin lasu

Na pagórkach, czy kwiaty na lące zawodzą.

Lecz myśl moja ucieka od tego hałasu

Cudownego, co, jakby rozsiane w przestrzeni

Krople rosy ze skrzydeł aniołów jeziornych,

Dzwoni tu w ludzkim słuchu i w oczach się mieni

Pod obłokami nieba i w skrach przedwieczornych.

Myśl moja tam ucieka, gdzie jednym zamachem

Trzy drzewa w jeden wykrot i jeden konarów

Wał podłużny spiętrzone na równi moczarów

Leżą, jeszcze wichrowym oszumiałe strachem,

Jeszcze strasznego wichru pełne w sobie wycia,

Trzy drzewa, jak trzech ludzi potężnych bez życia.

Zda mi się, bohaterów widzę tu pobicie,

Jakieś ptaki olbrzymie, pokryte w błękicie,

Przybiegły i skrzydłami pobiły te smreki,

Że runęły jak trupy… Lub jakiś daleki

Meteor rozpędzony czy gwiazda szlona

Zwaliła je złotego płomieniem ogona.

Tu się oczy więżą, w tej martwej nawale

Konarów i gałęzi; tu me uszy toną

W głębi ciszy tej plątwy igłowej zieloną

I w tej się podłej mocy myśl topi i chwale.

Życie – – oto są ptaki, oto kwiaty wiosny – –

Życie – – oto jest podmuch z południa miłosny – –

Życie – – oto pulsuje już krew ziemi, woda,

Wyzwolona spod lodu – – oto wstaje młoda,

Wiekuiście odrodna jaśń, świt czasu jary –

Ale mi więżą oczy zwalone konary,

Owe, owe trzy drzewa, powalone społem – –

I pod tym jestem, który mnie począł, aniołem,

A wcale mi radości nie był widmem złotem,

Lecz przez duch dziecka smutku przetoczył się

Grzmotem

I żałoby, co harfą nie będąc eolską,

Pieść z siebie urodziłą, jak mgławicę polską

I smętnię polskich niw…..


Wiersz Z notatek - Kazimierz Przerwa-Tetmajer