Wiersz Groteska

Grom się nagle stoczył.

Dym za nim frunął, złąmany trzasnął jak patyk.

Drgnął nieboskłon jak przerażone oczy,

Zanim się rozpadł w szklane, niebieskie kwiaty.

On był już martwy. Nagle wyjęty spod strachu,

Uśmiechnięty sztywno i głuchy.

W głębi nieruchomych źrenic

Miał rozstawioną partię szachów

Obmacywaną przez zdziwione muchy.

Wiersz Groteska