Polska poezja

Wiersze po polsku


Wiersz Niebo

Od tego trzeba było zacząć: niebo.

Okno bez parapetu, bez futryn, bez szyb.

Otwór i nic poza nim,

Ale otwarty szeroko.

Nie muszę czekać na pogodną noc,

Ani zadzierać głowy,

Żyby przyjrzeć się niebu.

Niebo mam za plecami, pod ręką i na powiekach.

Niebo owija mnie szczelnie

I unosi od spodu.

Nawet najwyższe góry

Nie są bliżej nieba

Niż najgłębsze doliny.

Na żadnym miejscu nie ma go więcej

Niż w innym.

Obłok równie bezwzględnie

Przywalony jest niebem co grób.

Kret równie wniebowzięty

Jak sowa chwiejąca skrzydłami….

Rzecz, która spada w przepaść,

Spada z nieba w niebo.

Sypkie, płynne, skaliste,

Rozpłomienione i lotne

Połacie nieba, okruszyny nieba,

Podmuchy nieba i sterty.

Niebo jest wszechobecne

Nawet w ciemnościach po skórą.

Zjadam niebo, wydalam niebo.

Jestem pułapka w pułapce,

Obejmowanym objęciem,

Pytaniem w odpowiedzi na pytanie.

Podział na ziemię i niebo

To nie jest właściwy sposób

Myslenia o tej całości.

Pozwala tylko przeżyć

Pod dokładniejszym adresem,

Szybszym do znalezienia,

Jeślibym była szukana.

Moje znaki szczególne

To zachwyt i rozpacz.


Wiersz Niebo - Wisława Szymborska