Polska poezja

Wiersze po polsku


Wiersz „Czarne Xięstwo”

Pną się we mnie czarne kwiaty –
złote kwiaty,
krwawe kwiaty.
Nim Adonai przeklął Kainowe plemię,
wirowały już te światy
w ogniach Mocy i Tronów –
i z kryształowych dzwonów
płynęły w rajskich melodiach na ziemię.

Ach, moich szaleństw złowieszcze bachmaty
wichrem spadających komet
uniosły mię w zamek Chimery –
gdzie na krzyżach rozpięte
ciała umęczonych Andromed
i niemych Sfingów twarze wniebowzięte.
(…fosforycznie przyświecają
w studniach głębokich –
jednookich
olbrzymów do się zapraszają…)

Na rubinowym szczycie, oplątana w liany
zodiaków i sennych mgławic protosfery –
ta Jeruzalem piekielna.
Jako płonące świeczniki
żarzą się wichrem rozszumione cedry.
Wśród kolumn czarnych olbrzymiej katedry
zaklęta postać leży Bereniki.
(…a hymn jej grają
zimowe bezdroża –
a skrzydła nad nią roztaczają
Samumy…)

***

Pośród nocy miesięcznej przez bory
orszak magów płynie w adoracji –
nad słoniami złota kiść akacji –
to królowie wyklętej Gomory.
W tańcu zwiewnym czarne bajadery
lśnią skarbami podziemnej Golkondy –
na warkoczach skrzą gwiazdy, drżą szmery,
jak kwiat mango w ściskach anakondy.
Wrzask tympanów, brzmią dzikie litaury,
od pochodni goreją świątynie –
to na Olimp się wdarły Centaury
i w zadumie patrzą na boginię:
(…a hymn jej grają
zimowe bezdroża –
a skrzydła nad nią roztaczają
Samumy…)
Nad cysterną – wśród gorącej, splątanej zieleni
kwiat niewoli brudną krwią się mieni
i zatapia w mrok siny swe łona –
duch za kratą wytęża ramiona.

***

Kiedy w rajskim dziwnym śnie,
kołysany szeptem tulipanów,
w mgły srebrzyste przyoblokłem Cię
na dalekiej wyspie Oceanów
(w dziwnym rajskim śnie) –
szafirową w ogniach różę
wydałem z mego łona
i łzy szczęścia w gwiazd wichurze
przetopiłem w blask Oriona –
ach, ujrzałem Cię:
przeze mnie wyśnioną,
przeze mnie na wiek potępioną.

Bóg mściwy wyrwał ten mój serca kwiat
i wśród jaskiń księżyca pustyni
duchy wężów się wzniosły w las pinii –
a ze skał niebosiężnych, gdzie był chram,
patrzył na mnie fosforyczny zimny gad –
ze skał, gdzie się tuli śmierć do bram.

***

Ponad głębiami czarnych wód
leżę w bezchwiejnym, cichym śnie
i marzę – że ty przyjdziesz mnie
tam strącić – w swój piekielny gród.
Na uczcie króla Baltazara
sfałszował mag żydowski, Daniel,
jej złote imię Upharisim.
A imię znaczy:
– nieśmiertelny
– i bogom równy!
– zejdź w zimny wilgotny loch kościelny
– i zabij tę, co w trumnie śni –
– Mene – Mene – co w mroku lśni –
– jej duszę – serce twe –
– Mene – Mene!…
– a ja Cię wzniosę – bóg piekielny –
– ponad aniołów czyn niedokonany
– ponad najgłębszą z gwiazd
– o której mędrce marzą i szatany…

O pani konających, nasyć oczy moje.


Wiersz „Czarne Xięstwo” - Tadeusz Miciński